Z danych GPW wynika, iż w roku ubiegłym krajowi inwestorzy indywidualni generowali 50% obrotów na warszawskim parkiecie. Pokazuje to, w jak dużym stopniu rynek uzależniony jest od tych, których interes jest całkowicie pomijany w coraz większej liczbie transakcji przejęć. Niestety, pojęcie Prostego Dawcy Kapitału (PDK), wraz z rozwojem rynku nie tylko nie traci, ale wręcz zyskuje na znaczeniu. Trudno się jednak dziwić zagranicznym podmiotom przejmującym polskie firmy, skoro drobnych akcjonariuszy ignoruje również Skarb Państwa. Zaangażowanie SP w gierki (inaczej tego określić nie można) typu BPH czy Polifarb Dębica dają jasne sygnały inwestorom z zagranicy. Zainteresowanie rynkiem kapitałowym naszego społeczeństwa jest zastraszająco niskie i na pewno takiej sytuacji nie da się wytłumaczyć jedynie niską skłonnością do oszczędzania. Na szczęście do walki o prawa mniejszościowych akcjonariuszy włączyły się instytucje finansowe, które również traciły na prowadzonych przez inwestorów branżowych i Skarb Państwa gierkach. Cierpliwość PDK może się w końcu wyczerpać. Inwestorzy typu Michelin, ING wychodzą jednak z założenia ?Po nas choćby potop?.
GRZEGORZ DRÓŻDŻ