Fundusze emerytalne czekają na energetykę, chemię i transport

Polskiej giełdzie brakuje spółek m.in. z sektora elektroenergetycznego, chemii ciężkiej oraz holdingów produkcyjno-finansowych ? twierdzą zarządzający funduszami emerytalnymi.

W ubiegłym roku tylko jedna prywatyzowana spółka weszła na giełdowy parkiet. W tym roku plany prywatyzacyjne Ministerstwa Skarbu są wprawdzie szersze, jednak ich realizacja jest obarczona dużym ryzykiem. Oprócz kolejnych pakietów TP SA, PKN i KGHM, na giełdę mają trafić walory Puław i najprawdopodobniej Przedsiębiorstwa Fermentacyjnego Akwawit. MSP ma również nadzieję, że mimo wszystko uda się wprowadzić na parkiet także PZU.Jednak, zdaniem zarządzających, to nie wystarczy. ? Obecnie nie mamy jeszcze problemu z zainwestowaniem wpływających środków, lokując jedynie na warszawskiej giełdzie. Jednak bez dopływu nowych dużych i płynnych spółek będzie coraz gorzej ? twierdzi Mariusz Dąbkowski, prezes PTE BIG-BG. Jego zdaniem, na GPW muszą pojawiać się spółki, których kapitalizacja będzie na poziomie minimum 500 mln zł, a dzienne obroty będą przekraczać kilka milionów.Problem jednak w tym, że zarówno jakość pozostałych do sprywatyzowania spółek, jak i najczęściej wybierany sposób prywatyzacji nie poprawią płynności rynku kapitałowego. Nawet bowiem gdy spółka jest upubliczniana, większościowy pakiet akcji trafia do inwestora strategicznego. ? Zapowiadana prywatyzacja sektora elektroenergetycznego może pozornie stwarzać duże nadzieje dla giełdy. Jednak konieczne jest wcześniejsze uporządkowanie tego rynku, oraz przynajmniej stworzenie zarysu jego przyszłej organizacji ? twierdzi Tadeusz Gacyk, wiceprezes PTE Dom.Jego zdaniem, najbardziej interesujące są obecnie spółki obsługujące infrastrukturę przesyłu gazu i energii oraz działające w ramach dobrze chronionego rynku, czego przykładem jest przemysł paliwowy. ? Zbliżające się wejście Polski do Unii Europejskiej mogłoby stwarzać również dobre perspektywy dla przemysłu chemicznego, szczególnie produkującego nawozy sztuczne. Warunkiem jest jednak, by Polska jako członek Unii przyjęła wspólną politykę dla rolnictwa i jednocześnie wprowadziła prawo chroniące polskich producentów ? twierdzi Tadeusz Gacyk.Coraz większego znaczenia będą nabierały również firmy zapewniające dostęp do infrastruktury transportowej, m.in. porty lotnicze i morskie. Jednak ich prywatyzacja wymagałaby wcześniejszego wykreślenia ich z listy przedsiębiorstw o szczególnym znaczeniu dla obronności kraju. Tadeusz Gacyk przyznaje, że zarządzający funduszami emerytalnymi przyglądają się ciekawym spółkom prywatnym, problem jednak w tym, że ich właściciele nie rozważają nawet możliwości upublicznienia. Jego zdaniem, giełda nie oferuje zbyt wielu korzyści, wymaga natomiast pełnego otwarcia się na konkurencję.Dlatego też, zdaniem Sebastiana Buczka, wiceprezesa TFI ING BSK, szefowie GPW powinni dążyć, aby jak najszybciej z giełdy warszawskiej stworzyć platformę do notowania spółek z regionu. Oprócz bowiem wielkości i przewagi technologicznej naszej giełdy, dzięki funduszom emerytalnym polski rynek zapewnia stały popyt na akcje. Szacuje się bowiem, że w najbliższych latach rocznie do OFE będzie wpływać ponad 10 mld zł, z czego średnio 30%, a więc około 3?4 mld zł będzie inwestowanych w akcje.Szefowie funduszy emerytalnych są przekonani, że przyciągnięcie na polski rynek spółek czeskich, węgierskich, słoweńskich czy też chorwackich byłoby jedynie początkiem otwarcia funduszy emerytalnych na zagraniczne inwestycje. ? Rynki tych krajów są jeszcze płytsze niż polski. Dlatego też nie uda się powstrzymać globalizacji zarządzania funduszami emerytalnymi. Liberalizacja limitów na inwestycje zagraniczne mogłaby następować stopniowo. Przykładowo za dwa lata limit mógłby być zwiększony z 5% do 10%, a w następnych 5 latach do 20% ? twierdzi Mariusz Dąbkowski.Zdaniem Piotra Szczepiórkowskiego, wiceprezesa PTE Commercial Union, tworzenie wspólnej platformy notowań jest dość trudne do realiza poza tym od dawna zastanawia nas, dlaczego musimy inwestować w Stomil Olsztyn zamiast bezpośrednio w Michelin.

Anna Garwolińska