Wyłączenie systemu on-line oraz powrót do kleju i nożyczek jest wykluczony - powiedział w środę PAP Paweł Burdzy, rzecznik prasowy Totalizatora Sportowego (TS). "Nie ma mowy o powrocie do papierowych kuponów" - zapewnił Burdzy. "Lottomaty są naszą własnością, a firma GTECH jest zobowiązana do ich obsługi na podstawie umów serwisowych. Sugerowanie więc możliwości cofnięcia się do epoki kleju i nożyczek jest absurdalne" - dodał. Rzecznik, zasłaniając się tajemnicą handlową, nie podał jednak szczegółów wspomnianych umów serwisowych. W miniony poniedziałek GTECH - amerykański operator elektronicznego systemu gier Totalizatora Sportowego - poinformował, że nie przedłuży dziesięcioletniej, kończącej się w październiku tego roku, umowy z TS na obsługę systemu on-line. Według prasy, nieprzedłużenie umowy (będące de facto jej wypowiedzeniem), na podstawie której Totalizator Sportowy korzysta z lottomatów, może oznaczać, że polska loteria zmuszona zostanie do prowadzenia zakładów w formie papierowych kuponów. Oznaczałoby to powrót do systemu sprzed dziesięciu lat. Minister skarbu Aldona Kamela-Sowińska pod koniec marca podjęła decyzję o niezatwierdzeniu wyboru firmy GTECH na operatora systemu on-line dla Totalizatora Sportowego. Zdaniem Burdzego, minister skarbu Aldona Kamela-Sowińska - działając jako organ właścicielski spółki - nie mogła wyrazić zgody na zatwierdzenie umowy z GTECH, między innymi z powodu wad prawnych tej umowy. Minister miała prawo nie zgodzić się również na przyjęty przez poprzedni zarząd tryb przeprowadzenia procedury wyboru operatora. "Według znowelizowanego kodeksu spółek handlowych, o czym powinien wiedzieć GTECH, zarząd Totalizatora Sportowego nie mógł skutecznie zawrzeć umowy bez zgody organu właścicielskiego" - powiedział Burdzy. Według rzecznika TS, odpowiedzialny za zaistniałą sytuację jest w dużej mierze Władysław Jamroży, były prezes TS. "Nie dość, że zbyt późno - bo tak naprawdę w końcu listopada 2000 roku - przystąpił do procedury wyboru nowego operatora i niewłaściwie go przeprowadził, to jeszcze zaproponował minister skarbu projekt umowy, którego nie można było zaakceptować" - powiedział Burdzy. W poniedziałkowej rozmowie z PAP Władysław Jamroży powiedział, że minister skarbu naraziła spółkę i Skarb Państwa na ryzyko zatrzymania obsługi Totalizatora Sportowego po wygaśnięciu obecnie obowiązującej umowy. Według Jamrożego, decyzją minister powinna się zająć prokuratura. Zdaniem Burdzego, wypowiedzi byłego prezesa w tej sprawie są "nie na miejscu". "Kwestia ewentualnej odpowiedzialności może okazać się dla byłego prezesa bardzo niewygodna" - powiedział Burdzy. Rzecznik ustosunkował się również do wypowiedzi, dla "Gazety Wyborczej", Zbigniewa Wujca - członka zarządu TS. Według Wujca, spółka jest obecnie w bardzo trudnej sytuacji, a wyjściem może być również jednostronne przedłużenie umowy z GTECH. Zdaniem Burdzego, wypowiedzi Wujca nie reprezentują stanowiska spółki i należy je uznać za wypowiedzi osoby prywatnej. Dziesięcioletnia umowa Totalizatora Sportowego z GTECH wygasa 26 października 2001 roku. Jedna z klauzul tej umowy mówi, że najpóźniej na trzy miesiące przed tym terminem obie strony muszą złożyć wspólne oświadczenie, że mają zamiar przedłużyć umowę o kolejny rok. GTECH zdecydował jednak, że nie przedłuży tej umowy. Robert Vincent, rzecznik GTECH powiedział, że nie ma potrzeby przedłużenia dotychczasowej umowy ponieważ istniejący wynegocjowany kontrakt jest "wiążący i wykonalny".

(PAP)