? Jak się masz? Co tu robisz? ? spytał Prosiaczek? Tropię ? odpowiedział Puchatek.? A co tropisz?? Coś, coś, coś ? odparł tajemniczo Puchatek? A co, co, co? ? spytał Prosiaczek, podchodząc bliżej.? Właśnie, że nie wiem.? A jak ci się zdaje?? Będę musiał trochę poczekać, aż to coś wytropię, i wtedy się dowiem ? odparł Kubuś Puchatek. ? Chodź, Prosiaczku, i popatrz. Co tu widzisz?? Ślady? rzekł Prosiaczek. ? Ślady łap.*
Po tym wstępie Puchatek zaczął chodzić w kółko po śniegu wokół drzewa wciąż tropiąc, a Prosiaczek go obserwował. Liczba śladów zwiększała się z każdym okrążeniem. Gdy po raz czwarty przemierzył trasę, zaczął się coraz bardziej niepokoić. Dopiero Krzyś uświadomił mu, że tropił własne ślady.Ta, jakże pouczająca, historia sympatycznego misia o niezwykle małym rozumku przypomina giełdową karierę naszych internetowych tegorocznych debiutantów, z tą tylko różnica, że w roli obserwującego całe zamieszanie Prosiaczka wystąpili giełdowi inwestorzy. Odciskający ślady na ich portfelach ? to Emitenci, których czworo (Interia, Hoga, MCI, Getin) podchodziło do kasy Prosiaczka oferując w zamian akcje i obiecując w przyszłości profity z ich posiadania. Podejście piątego (Arena) się nie udało, bo Prosiaczek przy pomocy Krzysia skumał, że coś z tymi śladami i rosnącym apetytem jest nie tak i zaczął weryfikować ich wiarygodność.Misiem w naszej bajce jest rynek, a tworzą go w Polsce instytucje rynku kapitałowego ? GPW, KPWiG i domy maklerskie. Rynek, czyli Miś, udaje dziś, że nie wie, co się stało, bo przecież ślady były wyraźne a kierunek obranej drogi słuszny. Inwestorzy chcieliby kogoś za wskazanie tej przepięknej przyszłej nartostrady do pieniędzy rozliczyć, ale na dobrą sprawę nie mają kogo. Ze zdumienia przecierają oni teraz oczy, nie mogąc uwierzyć, że śnieg już dawno stopniał, a ślady, które miały się wkrótce przekształcić w nartostradę do nowego eldorado, jakoś się rozmyły.Miś robi głupią minę i jest coraz bardziej obrażony na cały świat. Przecież to nie jego wina, że śnieg się stopił. Ponadto, to zjawisko dotknęło nie tylko Polskę, ale i kraje, gdzie jeszcze więcej i wcześniej napadało internetowego puchu. W końcu ktoś na tych nartostradach zarobił. Kto? Po pierwsze, prekursorzy, którzy pierwsi zaczęli wytyczać trasę przyszłego darmowego slalomu giganta i zdążyli zebrać fundusze na jego budowę. Po drugie, dostawcy ratraków i wszelkiej maści sprzętu do odwalania i ubijania śniegu. Po trzecie, właściciele wyciągów, czyli brokerów, specjalizujących się w wyciąganiu pieniędzy w zamian za obietnice korzystnych zjazdów w przyszłości. I po czwarte, cała rzesza pracujących nad zapewnieniem sukcesu medialnego tego typu przedsięwzięciom, co, jak wiemy z przykładu ?Ogniem i mieczem?, jest co najmniej połową samego sukcesu. Im więcej szumu zachwalającego przyszły produkt, tym łatwiej ten produkt później sprzedać.? Tak ? powiedział Kubuś Puchatek. ? Teraz już rozumiem ? powiedział ? byłem gapą. Jestem po prostu Misiem o Bardzo Małym Rozumku.? Jesteś najlepszym Misiem pod słońcem ? pocieszył go Krzyś.? Czy tak naprawdę myślisz?! ? zawołał Puchatek uszczęśliwiony. I nagle się rozpogodził. ? Tak czy siak ? dodał ? zbliża się pora obiadu. I powędrował do domu.No cóż, po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. Pory roku, podobnie jak cykle giełdowe, mają to do siebie, że się powtarzają. Obecnie mamy fazę bessy, czyli powodzi. Miś z Prosiaczkiem siedzą w domu i czekają aż woda opadnie, a że opadnie, to jest pewne, tylko nie wiadomo kiedy. Wówczas na łące znowu pojawią się pierwsze ślady. Kto pierwszy je zauważy i właściwie zinterpretuje, ma szanse wygrać.
Marek Zadra* A. A. Milne