W poniedziałek WIG20 spadł o 2,1%, do 1041,2 pkt. To najniższy poziom tego indeksu od października 1998 r. TechWIG po raz kolejny odnotował historyczny dołek (?2,6%, do niecałych 533 pkt.). Dalsza koniunktura na GPW będzie zależeć do wydarzeń światowych.Od początku sesji kursy większości akcji na GPW spadały. Na otwarciu główne indeksy WIG20 i TechWIG traciły odpowiednio 2,2% i 3,1%. Nic w tym dziwnego, skoro początek sesji w Paryżu i Frankfurcie przyniósł ok. 2,5--proc. przeceny. Spośród dużych spółek tylko Pekao SA na początku zyskiwało na wartości. Jego kurs rósł prawie o 2%. Szybko jednak i na tej spółce wzrosła podaż, co wywołało spadek ceny. Po godz. 11.00 WIG20 tracił, już 3,4%, a TechWIG blisko 4%.Po południu nastroje w Warszawie trochę się poprawiły, m.in. dlatego, że na plus wyszły indeksy Eurolandu. W centrum zainteresowania inwestorów znalazły się PKN Orlen i TP SA. Po informacji, że Fed obniżył stopy procentowe o 50 pkt. bazowych, podskoczyły wartości indeksów. Szybko jednak powróciły one do wcześniejszych poziomów. Duże wahania kursu odnotował w tym czasie Elektrim.Ponad godzinę inwestorzy czekali jeszcze na otwarcie rynków amerykańskich. O 15.29 WIG20 tracił 2,6%, a TechWIG ? 3,06%. Choć Nasdaq i ? po kilkunastu minutach ? także DJIA mocno spadały, nasi inwestorzy do końca sesji zachowali spokój. Na zamknięciu notowań WIG20 obniżył się o 2,1%, a TechWIG o 2,6%. Obroty spadły o blisko 24%, co na takim rynku ma w miarę optymistyczny wydźwięk.Zdaniem Roberta Nejmana, wiceprezesa CA IB Asset Management, koniunktura na GPW będzie uzależniona od wydarzeń światowych, a przede wszystkim od tego, jak potoczą się notowania na giełdach amerykańskich i czy ewentualnie dojdzie do konfliktu zbrojnego. ? Ponad tydzień temu uważałem, że sytuacja makroekonomiczna Polski i problemy z budżetem, a także wybory parlamentarne zostały już odzwierciedlone w cenach akcji notowanych na GPW. Wydawało się, że nasz rynek po małej korekcie może zacząć powoli wzrastać. Po tym jednak, co się stało w ubiegłym tygodniu w USA, perspektywy naszej giełdy są znacznie gorsze ? powiedział R. Nejman.
Rekordowo wysokie zainteresowanie polskimi bonami skarbowymi ze strony inwestorów zanotowano w trakcie wczorajszego przetargu na te papiery. W odpowiedzi na ofertę sprzedaży o wartości nominalnej wynoszącej 900 mln zł nabywcy złożyli zlecenia zakupu wynoszące aż 4,4 mld zł. Oznacza to wzrost o około 22% (czyli o 786 mln zł) w stosunku do poprzedniego przetargu.W ostatnich sześciu latach popyt na bony był wyższy niż wczoraj jedynie trzykrotnie, w tym dwa razy w odpowiedzi na dodatkowe zapotrzebowanie ze strony Ministerstwa Finansów, kiedy resort sprzedawał papiery o 2-tygodniowym terminie wykupu, pozyskując środki pozwalające na zaspokojenie doraźnych potrzeb budżetu.W warunkach prawie sześciokrotnej przewagi popytu nad podażą nieznacznie spadła rentowność bonów (w przypadku papierów 13-tygodniowych osiągając 13,8%, 52-tygodniowych zaś ? 14,04%).Trudno przypuszczać, że w obecnej sytuacji wśród nabywców naszych papierów znaleźli się inwestorzy zagraniczni. Prawdopodobnie do tak dynamicznego wzrostu popytu przyczyniły się przede wszystkim rodzime instytucje finansowe, poszukujące najmniej ryzykownej formy ulokowania środków.
R.P
D.W.