Shenzhen coraz ostrzej rywalizuje z Szanghajem o miano głównego centrum finansowego Chińskiej Republiki Ludowej. Rząd centralny faworyzuje tę drugą metropolię, trzykrotnie większą niż jej konkurent.Oddalone od Pekinu o nieco ponad 2 tysiące kilimetrów Shenzhen kusi biznes o połowę niższym, niż obowiązujący w Chinach, podatkiem korporacyjnym oraz atrakcyjnymi cenami wynajmu lokali. W kampanii reklamowej ?ojcowie? tego miasta podkreślają stosunkowo łatwy dostęp do rynku kapitałowego w Hongkongu, odległego zaledwie o pół godziny jazdy koleją.Te atuty przekonały już szefów niektórych funduszy planujących przeniesienie głównych kwater z Pekinu, stolicy kraju. Przeprowadzkę do Shenzhen na październik zaplanował Boshi Fund Management, a jeszcze w tym roku zamierzają pójść w jego ślady Dacheng Fund Management oraz Chang Fund Management. W tym mieście ulokuje się aż osiem spośród posiadających licencję rządową 13 funduszy rynku pieniężnego.Przedtem fundusze preferowały Pekin, gdyż uważały, że lepiej być blisko komisji nadzorującej rynek. Kiedy jednak instytucja ta postanowiła zaostrzyć reguły, by przywołać do porządku rozgorączkowanych inwestorów, zrobiło się mniej przyjemnie.Wędrówka funduszy jest też związana z perspektywą zaostrzającej się konkurencji z zewnątrz. Obecnie fundusze zagraniczne, m.in. J.P. Morgan Fleming Asset Management czy Schroeder Investment Management, mogą jedynie doradzać, ale kiedy Chiny zostaną przyjęte do Światowej Organizacji Handlu, wejdą na ten rynek z szerszą ofertą. Będą mogły tworzyć joint ventures z chińskimi partnerami, ale przez pierwsze pięć lat ich udział nie będzie przekraczał 33%, a później wzrośnie do 49%.Przyciągnięcie nowych instytucji finansowych jest dla Shenzhen bardzo ważne w kontekście lansowanego przez rząd centralny projektu połączenia tamtejszej giełdy z szanghajską. W Szanghaju są notowane 624 spółki, wobec 560 w Shenzhen, zaś obroty w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku wyniosły w Szanghaju 2,7 biliona juanów (320 mld USD) i były dwukrotnie wyższe niż w Shenzhen.
W.Z., Bloomberg