Handel własnymi akcjami ożywia giełdę
Coraz więcej spółek kupuje własne akcje w celu odsprzedaży. Liczne jest także grono tych, które robią to w ramach buy backu. Wszystkie generują na sesjach znaczną część albo nawet całość popytu na walory.
Skup akcji w celu umorzenia od dawna prowadzi wiele firm. Spore znaczenie dla rozpowszechnienia tego typu operacji może mieć wygrana Wólczanki z fiskusem przed NSA, który uznał, iż buy back nie powinien być opodatkowany. Mimo podatkowych niejasności, niektóre giełdowe firmy realizowały i realizują buy back w nadziei na poprawę notowań. W grupie tych, które najbardziej systematycznie skupują akcje, są m.in. Lentex, Prochem, Relpol i Apator.Ożywianie handluZamierzony efekt (poprawę notowań) nie zawsze udaje się osiągnąć, ale ?przy okazji? spółki zapewniają płynność na swoich walorach. Generują one ? jak wynika z porównania liczby akcji kupowanych przez nie na poszczególnych sesjach z wolumenem obrotu ? zwykle większą część obrotu, a nierzadko 100%. ? Trzeba jednak pamiętać, że buy back poprawia płynność w krótkim okresie, w dłuższym ? z powodu ściągania z rynku free float ? powoduje utratę płynności ? twierdzi Włodzimierz Giller z Erste Banku.Udział Apatora w handlu własnymi akcjami na sesjach sięga ostatnio od 70 do ponad 90%. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku Lenteksu.Wprawdzie różnice między udziałem emitenta w obrotach jego akcjami są na poszczególnych sesjach znaczne, jednak ma on zwykle dominujący wpływ na wartość handlu. Co się dzieje, kiedy nie składa zleceń?Prochem w miarę systematycznie kupuje walory. Kiedy kupuje, jest to zwykle 100-proc. udział w obrotach. Kiedy nie uczestniczy w handlu, wolumen spada nierzadko do kilku ? kilkudziesięciu akcji. Identyczna sytuacja ma miejsce w przypadku Ganta, który również nie zawsze uczestniczy w handlu, ale jego udział ma ?ożywczy? wpływ na obroty.Nie tylko buy backPodobnie sytuacja wygląda w przypadku spółek, które realizują quasi-buy back ? kupują akcje w celu dalszej odsprzedaży. Mogą to robić, zgodnie z k.s.h., jedynie instytucje finansowe. Nie jest jasne, czy rzeczywiście odsprzedadzą one własne walory, czy też umorzą, bo i taka możliwość jest brana pod uwagę.W gronie firm, które kupują własne akcje w celu odsprzedaży, są NFI, które ?zainaugurowały? tego typu działaność. Zajmuje się tym większość funduszy (Fund.1 NFI, Victoria, Fortuna, Foksal, 7 NFI, Zachodni, Jupiter). One także generują pokaźną część obrotu na swoje akcje, choć ich udział w handlu nie jest tak duży, jak w przypadku innych spółek giełdowych.Duży udział w obrocie własnymi akcjami na rynku ma BRE Bank, który również kupuje je w celu odsprzedaży. Z naszych szacunków wynika, że BRE, który realizuje wśród firm giełdowych zakupy na największą skalę, ma 80?90--proc. udział w handlu. Część przejętych papierów rzeczywiście odsprzedał (prawie 600 tys. akcji trafiło do podmiotu powiązanego, Tele-Tech Investment Sp. z o. o., przy czym bank zobowiązał się do odkupienia wszystkich akcji).BRE jest wyjątkiem, generowanie popytu na własne akcje dotyczy zwykle mniejszych, a przez to mniej interesujących dla inwestorów i mało płynnych firm. Duży, nierzadko 100-proc. udział w obrotach emitenta wskazuje, że nikt inny nie chce kupować jego papierów, ale znajdują się chętni do sprzedaży. ? Po prostu strona podażowa, która wcześniej często wstrzymuje się z wystawianiem zleceń, by nie powodować spadku ceny, ujawnia się, kiedy pojawia się chętny do zakupu akcji ? twierdzi W. Giller.Dobre czasyna zakupy?Przykład BRE wskazuje jednak, że także inne duże spółki mogłyby znacząco poprawić obroty (docelowo być może także notowania), realizując buy back czy quasi-buy back. Zdaniem Rafała Gębickiego, dyrektora inwestycyjnego Concordii, w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z długotrwałą bessą, a poszczególne branże mają niezbyt dobre perspektywy rozwoju, wyraźnie brakuje na rynku strony popytowej.? Spełnione są więc przesłanki uzasadniające podejmowanie przez spółki skupu własnych akcji. Popyt z ich strony ma w pewnym sensie sztuczny charakter. Pozytywne jest to, że inwestorzy dzięki temu mają możliwość zamknięcia pozycji. Z drugiej jednak strony, nie wróży to rynkowi dobrze. Oznacza bowiem, że inwestorzy nie widzą powodów, dla których mieliby kupować akcje ? stwierdził R. Gębicki. Jego zdaniem, przykład BRE wskazuje, iż dotyczy to również firm z ?pierwszego rzędu?. ? Przy czym widać w tym przypadku, że zamykaniem pozycji zainteresowani są także inwestorzy posiadający spore pakiety, którzy również wykorzystują pojawiający się popyt ? dodał.Zdaniem W. Gillera, spółki, które mają gotówkę, ale którym brakuje dobrych pomysłów na jej wykorzystanie, powinny realizować buy back. ? Teraz mamy specyficzną sytuację na rynku ? aktywność inwestorów jest niewielka, panuje na nim duży pesymizm, a dobre informacje są ignorowane. W takim okresie skup własnych akcji przez spółki jest pozytywny ? stwierdził. Zastrzegł jednak, że buy back ma sens ekonomiczny, kiedy wycena rynkowa firmy jest niższa od fundamentalnej. Wtedy bowiem powinien prowadzić do wzrostu wartości akcji pozostałych w rękach inwestorów. Jego zdaniem, o buy backu mogłyby pomyśleć także duże spółki, np. TP SA. ? Być może osiągnęłyby lepsze efekty niż dokonując innych inwestycji ? stwierdził.
Krzysztof [email protected]