Rynek nie postawił na razie kropki nad ?i? w postaci przebicia się powyżej oporu, wynikającego z umiejscowienia wrześniowego szczytu przy 1190 pkt. Byki podjęły próbę jego przełamania i wyciągnęły WIG20 do 1197 pkt., ale tu ich impet został wyhamowany i indeks spadł poniżej 1190 pkt. Ostateczna ocena zdarzeń z dzisiejszych notowań będzie zależeć od tego, czy uda się zamknąć rynek powyżej tej wartości. Chodzi tu głownie o ocenę w dłuższym terminie, bo w krótkim przewaga byków jest bezdyskusyjna. Dziś zdobyły one kolejne cele, wyznaczone przez 38,2% zniesienie fali spadkowej z okresu maj ? wrzesień, a także przełamały linię trendu malejącego, prowadzoną po szczytach z lutego i maja. To wpisuje się w obraz ewidentnej poprawy notowań, dającej nadzieję na trwalsze odbicie na naszym rynku.

Opublikowane dane o wrześniowej produkcji przemysłowej w USA były gorsze od oczekiwań. Produkcja spadła o 1% miesiąc do miesiąca wobec spodziewanego spadku o 0,8%. Ale trudno w tych danych upatrywać głównego czynnika determinującego przebieg dzisiejszych notowań na giełdach w Ameryce. Pozostają one zdecydowanie pod wpływem oczekiwań na poprawę koniunktury gospodarczej w pierwszej połowie przyszłego roku i zdają się być nieczułe na wszystkie złe informacje dotyczące aktualnego stanu gospodarki.

Można jednak wyrazić obawę, że jeżeli dziś amerykańskie giełdy nie wzrosną, to cierpliwość inwestorów może się wyczerpać, co przyczyni się do wystąpienia głębszej korekty. Na razie nie ma powodów, by wątpić w siłę tamtych rynków, czego najlepszym dowodem jest przełamanie przez Nasdaq i Nasdaq100 wiosennych minimów. Trzeba oczekiwać na to, że śladem tych indeksów pójdą również te odzwierciedlające kondycję sektora przemysłowego.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu