Z Erichem Obersteinerem, członkiem zarządu NEWEX, rozmawia Łukasz Korycki
Kiedy NEWEX startował rok temu, zapowiadaliście, że jest to rynek, który jest w stanie przyciągnąć znaczną liczbę potencjalnych emitentów, nawet kosztem narodowych giełd regionalnych. Tak się jednak nie stało. Dlaczego?Przede wszystkim należy podkreślić, że rozpoczęcie naszej działalności zbiegło się w czasie ze znacznym pogorszeniem koniunktury na światowych rynkach akcji. Praktycznie na wszystkich giełdach światowych, począwszy od amerykańskich, poprzez Europę Zachodnią, na rynkach środkowoeuropejskich kończąc, drastycznie spadła liczba pierwotnych ofert publicznych. W regionie kilka ofert, które próbowano przeprowadzić, zakończyło się niepowodzeniem. NEWEX pod tym względem nie różnił się od innych. Ponadto nasz rynek przeznaczony jest przede wszystkim dla zachodnich inwestorów instytucjonalnych, którzy zdecydowanie reagują na cykliczne wahania koniunktury i np. ostatnio mniej interesują się europejskimi rynkami wschodzącymi.Mimo wszystko jednak, kiedy ruszaliście w listopadzie 2000 r., w waszym podstawowym segmencie rynku NX.one zadebiutowało raptem kilka spółek.Rzeczywiście, zadebiutowało w tym segmencie kilka spółek. Liczyliśmy jednak, że systematycznie będzie ich przybywać, zwłaszcza firm z branży high-tech. Niestety, należy jeszcze raz podkreślić, że nie spodziewaliśmy się, iż koniunktura tak bardzo się pogorszy. Brak IPO, spadek wielkości obrotów, na niektórych rynkach nawet do 50% powodują, że teraz praktycznie żadna giełda się nie rozwija. Na domiar złego teraz kondycja rynków pogorszyła się jeszcze po ataku terrorystycznym na USA. 2001 r. jest więc rokiem konsolidacji i należy mieć nadzieję, że koniunktura poprawi się w przyszłym roku.Czy NEWEX negocjuje z potencjalnymi emitentami z Europy Środkowowschodniej, szczególnie z Polski?Staramy się cały czas prowadzić negocjacje z firmami z całego regionu, który obejmuje naszą działalność. Większość rozmów dotyczy emisji GDR-ów w segmencie NX.plus, jednak kontaktujemy się także z potencjalnymi kandydatami do segmentu NX.one, co oznaczałoby przeprowadzenie przez spółkę pierwotnej oferty publicznej (IPO). Niestety, realia spowodowały, że spółki przekładają teraz plany debiutów, czekając na lepsze czasy.Ostatnio zadeklarował Pan chęć współpracy z giełdami środkowoeuropejskimi. Na czym miałaby polegać taka kooperacja, zważywszy na to, że niektóre rynki, w tym giełda warszawska, mogą postrzegać NEWEX jako konkurenta?Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że nie postrzegamy się jako rywal narodowych giełd środkowoeuropejskich. Nasza oferta przeznaczona jest bowiem dla zupełnie innej grupy inwestorów ? zachodnioeuropejskich, przede wszystkim instytucjonalnych, lecz również detalicznych. Jesteśmy raczej w stanie zagwarantować dodatkową płynność akcjom spółek z regionu.Jeśli chodzi o deklarację współpracy, to chodzi nam przede wszystkim o współpracę przy organizowaniu rynku czy o marketing, nie zamierzamy natomiast odbierać tym rynkom inwestorów. Za kilka lat takie kraje jak Polska, Czechy czy Węgry znajdą się w Unii Europejskiej, wówczas się pojawi pytanie, co dalej, jakich partnerów poszukać, by sprostać konkurencji na rynku. My deklarujemy chęć współpracy.W Polsce mówi się jednak, że warszawskiej giełdzie najbardziej jest po drodze z Euronextem, choćby dlatego, że wprowadzono w ubiegłym roku system giełdowy bazujący na paryskich rozwiązaniach.Myślę, że jest to na razie jedna z opcji, przynajmniej z trzech możliwych. Zauważmy, że na rynkach zagranicznych największa płynność GDR-ów polskich spółek koncentruje się obecnie w Londynie i Frankfurcie. Należy się zastanowić, jak dużym zainteresowaniem cieszyłyby się polskie papiery np. w Paryżu. Z tego, co na razie widać, francuscy inwestorzy nie inwestują zbyt dużo w środkowoeuropejskie papiery.Czy w takim razie widziałby Pan w przyszłości GPW w sojuszu z NEWEX?NEWEX jest tylko jednostką należącą do Deutsche Börse i Wiener Börse, więc ewentualna współpraca mogłaby się odbywać tylko poprzez NEWEX, jeśli GPW porozumiałaby się z którymś z naszych właścicieli. Jest zbyt wcześnie na takie spekulacje, jednak jestem przekonany, że za kilka lat musi być nawiązana jakaś forma współpracy między tymi ośrodkami, ponieważ we Frankfurcie środkowoeuropejskie papiery cieszą się dużą popularnością. Taka współpraca musiałaby przynosić korzyści obu stronom.A czy widzi Pan możliwość fuzji giełd środkowoeuropejskich. Taka propozycja wyszła ostatnio z węgierskiego ministerstwa finansów?Obecnie jest chyba zbyt dużo przeszkód, by taka fuzja dała pożądane efekty synergii. Chodzi przede wszystkim o kompletnie inne systemy obrotu oraz o brak jednolitych uregulowań prawnych. Po wejściu krajów z regionu do UE te przepisy będą się jednak ujednolicać i będą rosły szanse stworzenia takiego aliansu. Myślę, że byłoby to możliwe jednak dopiero za kilkanaście lat.Z Pana wypowiedzi wynika, że NEWEX widziałby się w roli pośrednika, który gwarantowałby zachodnim inwestorom wejście na rynki środkowoeuropejskie. Jaką obecnie macie bazę inwestorów?Naszym atutem jest połączenie z frankfurckim systemem giełdowym Xetra i wszyscy inwestorzy, którzy do niego należą, mogą swobodnie handlować na NEWEX. Jest to obecnie ponad 400 instytucji pochodzących aż z 17 krajów. Nie wszyscy oni jednak wykorzystują tę możliwość, choćby ze względu na obecną koniunkturę. Obecnie więc obroty na NEWEX generują przede wszystkim niemieccy inwestorzy detaliczni oraz niektóre fundusze z Niemiec i Austrii. Mamy teoretycznie szansę umożliwienia handlu np. londyńskim inwestorom instytucjonalnym, jednak na razie wybierają oni możliwość obrotu środkowoeuropejskimi papierami na miejscu.W sierpniu tego roku wprowadziliśmy pewne zmiany techniczne, gwarantujące zwiększenie płynności. Z Frankfurtu na NEWEX przeniósł się praktycznie cały handel papierami środkowoeuropejskimi. Za kilka tygodni zamierzamy też dla wybranych spółek, których papierami obraca się w notowaniach ciągłych, wprowadzić handel z wykorzystaniem instytucji market-makera. Liczymy, że to przyciągnie część zachodnich inwestorów instytucjonalnych.Jakie spółki cieszą się największą popularnością wśród inwestorów na NEWEX?Sytuacja ta ulega zmianie w zależności od koniunktury. Np., w pierwszej połowie br. największym zainteresowaniem cieszyły się papiery rosyjskich spółek naftowych. Najbardziej płynne spółki w tym czasie to Łukoil i Gazprom. Mamy też w obrocie GDR-y największych polskich firm, jednak w porównaniu z firmami rosyjskimi obroty były znacznie niższe.Czy spodziewa się Pan zwiększenia obrotów na NEWEX, które teraz są kilkakrotnie niższe niż na GPW?Obroty, które my generujemy, są uzależnione najbardziej od postawy zachodnich, zwłaszcza niemieckich, inwestorów detalicznych, którzy raczej nie lubią ryzykownych inwestycji. Inwestowanie na europejskich rynkach wschodzących jest dla nich bardziej ryzykowne niż na rynkach zachodnich. W czerwcu nasze obroty wyniosły 500 mln euro, w lipcu spadły one do 263 mln euro, w sierpniu zaś były jeszcze niższe i wyniosły 187 mln euro. Zanotowaliśmy pewną zwyżkę we wrześniu (238 mln euro), jednak generalnie przyznajemy, że te wyniki są słabe. To jednak zależy od nastrojów wśród inwestorów i jeśli koniunktura się poprawi, na pewno zaczną one rosnąć.Jak Pan sądzi, kiedy koniunktura może się poprawić?Trudno odpowiedzieć na to pytanie, zważywszy choćby na to, co ostatnio dzieje się na świecie. Warto jednak podkreślić, iż ostatnie dane, dotyczące inwestycji bezpośrednich w krajach Europy Środkowowschodniej, pokazują, że ich wartość się nie zmniejsza. Zmniejszają się tylko inwestycje portfelowe w papiery wartościowe. Jeśli tylko poprawi się nieco sytuacja makroekonomiczna w skali globalnej, a liczę, że nastąpi to w połowie przyszłego roku, to kapitał powróci, choć prawdopodobnie z pewnym opóźnieniem, ok. kilka miesięcy. Zachodni inwestorzy instytucjonalni pozamykali pozycje i dysponują teraz ogromną gotówką, z pewnością najpierw jednak zainwestują ją znów na swoich rynkach, by w dalszej kolejności zająć się emerging markets.Jak w kilku słowach podsumowałby Pan rok działalności NEWEX. Czy jesteście zadowoleni, czy może nie udało się uniknąć jakichś błędów?Przyszło nam rozwijać działalność w ciężkich warunkach rynkowych. Uważam jednak, że ten czas spożytkowaliśmy bardzo dobrze. Przede wszystkim udało się nam umiejscowić NEWEX na rynku, tak, jak zakładaliśmy. Jest oczywiście wciąż bardzo dużo rzeczy do zrobienia i staramy się je realizować. Myślę, że NEWEX będzie się nadal rozwijał, miejmy nadzieję, iż przy znacznie lepszej koniunkturze rynkowej.Dziękuję za rozmowę.