Na sprzedaży gruntu w Toruniu Apator może zarobić kilkanaście milionów złotych. Aby transakcja doszła do skutku, niezbędne jest jednak przekwalifikowanie przeznaczenia tego terenu na cele komercyjne. To z kolei leży w gestii rady miejskiej, która znajduje się pod presją miejscowych handlowców starających się nie dopuścić, by zagraniczny inwestor wybudował kolejny supermarket. Jak wynika z naszych informacji, ich ostatnie protesty zostały jednak oddalone, co pozwala przypuszczać, że na kolejnej sesji radni mogą przychylić się do wniosku giełdowej spółki. W tym przypadku umowa sprzedaży zostałaby sfinalizowana na początku przyszłego roku. Środki zostałyby przeznaczone wówczas najprawdopodobniej na publiczne wezwanie do sprzedaży przynajmniej 500 tys. akcji Apatora (za tą opcją opowiadają się jego najwięksi akcjonariusze) oraz ewentualnie na akwizycje podmiotów z branży.

- W obecnej sytuacji rynkowej można by na korzystnych warunkach przejąć ciekawe firmy operujące w naszej branży, część z nich oferuje dość niszowe produkty. Dlatego w przypadku gdyby spółkę zasilił pokaźny zastrzyk środków, będę namawiał udziałowców do rozważenia kilku inwestycji kapitałowych - powiedział PARKIETOWI Janusz Niedźwiecki, prezes Apatora.

Toruńska spółka skupiła dotychczas w celu umorzenia ponad 100 tys. własnych akcji, stanowiących 3,6-proc. udział w jej kapitale zakładowym. Po trzech kwartałach bieżącego roku odnotowuje ona 41,86 mln zł przychodów ze sprzedaży i 683 tys. zł zysku netto. W analogicznym okresie ubiegłego roku sprzedaż wynosiła 51,93 mln zł, a zysk 497 tys. zł. Wynik netto ma być także wyższy od ubiegłorocznego w skali całego roku (spółka zarobiła wówczas na czysto ponad 1 mln zł).