Tymczasem wrocławski sąd aresztował na dwa miesiące jej głównego księgowego, a prokuratura zawiesiła w czynnościach służbowych członka zarządu ds. ekonomiczno-handlowych.
Z nieoficjalnych informacji PARKIETU wynika również, że na najbliższej radzie nadzorczej (początek grudnia) może dojść do odwołania całego zarządu spółki.
- Rozbieżności pomiędzy ilością węgla znajdującą się na hałdach i wynikającą z ksiąg rachunkowych spółki mogą wynikać ze skomplikowanej technologii spalania tego surowca. Do końca tygodnia powinniśmy jednak ostatecznie wyjaśnić, co się rzeczywiście stało i ile węgla brakuje. Według dzisiejszej wiedzy wykluczamy raczej zagarnięcie mienia - powiedział PARKIETOWI Piotr Sztura, rzecznik prasowy Kogeneracji.
Główny księgowy i członek zarządu spółki zostali zatrzymani w sobotę przez Centralne Biuro Śledcze, które od ubiegłego poniedziałku (19 listopada) badało jej księgi rachunkowe oraz zleciło rzeczoznawcom przeprowadzenie pomiaru ilości węgla. Nieoficjalnie mówi się, że przesłanką do podjęcia tych kroków było złożenie przez osobę ze ścisłego kierownictwa Kogeneracji zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Te same źródła wskazują, że poprzedził je prowadzony na zlecenie inwestora strategicznego - Electricite de France - na przełomie października i listopada szczegółowy wewnętrzny audyt spółki.
W wyniku tych działań wrocławska prokuratura postawiła obu pracownikom zarzuty rozpowszechniania nieprawdziwych danych kierowanych do GUS oraz KPWiG (czyli naruszenie ustaw o rachunkowości, statystyce i publicznym obrocie papierami wartościowymi). Są oni podejrzani o fikcyjne zawyżenie zysków spółki i zatajenie faktu zaginięcia około 143 tys. ton węgla (blisko dwumiesięczne zużycie spółki, wartość rynkowa wynosi około 20 mln zł).