Pozwolenie UOKiK na połączenie Krakowskiej Fabryki Kabli z Elektrimem Kable dało początek spekulacjom, po jakiej cenie Elektrim sprzeda akcje spółki-córki. Według raportów analityków i nieoficjalnych informacji, wartość transakcji może sięgnąć nawet 120 mln USD. Pierwotna cena miała wynieść 90 mln USD, później wzrosła do 100 mln USD, a obecnie szacowana jest najczęściej na 110-120 mln USD. Jest to konsekwencja poprawy wyników Elektrimu Kable, który po trzech kwartałach tego roku wypracował już prawie 20 mln zł zysku. W analogicznym okresie w ubiegłym roku było to 6,3 mln zł straty. W przypadku kiedy transakcja zostanie zrealizowana, dojdzie do wezwania. Kluczową kwestią pozostaje cena. Nie powinna ona być niższa niż 4,8 zł. Jeżeli Elektrimowi udałoby się wytargować np. 110-120 mln USD, będzie to oznaczać wezwanie z ceną 5,3-5,8 zł. Pod względem analizy technicznej wykres firmy wygląda atrakcyjnie. Uformowało się na nim podwójne dno, które może sugerować wzrost.
Sam komunikat bardzo pomógł też Elektrimowi, którego akcje mocno wzrosły w ostatnich dniach. Dla warszawskiego holdingu najbliższe tygodnie stoją pod znakiem wykupu własnych obligacji, i co za tym idzie - zorganizowania na to środków. Pieniądze za Elektrim Kable w dużej części zostaną przeznaczone na zaspokojenie obligatariuszy, stąd powrót wiary inwestorów w dalsze istnienie firmy. Analiza techniczna w przypadku Elektrimu mówi jedno - sprzedawać lub kupować na krótko. Jeśli jednak chodzi o warszawski holding, przesłanki płynące ze wskaźników technicznych są mało wiarygodne.
Skończyły się spekulacje na BIG--BG. Akcje nie zdołały pokonać oporu wyznaczonego na 3 zł i podczas ostatnich dwóch sesji spadły z 2,93 zł do 2,75 zł. Bank na pewno nie zachęca do kupna akcji swoimi wynikami finansowymi. Do tego dochodzi niewielka płynność, która zmniejszy się jeszcze po tym, jak dotychczasowi właściciele obejmą papiery nowej emisji. Wzrost kursu BIG-BG z ostatnich dwóch tygodni to najprawdopodobniej wynik gry indywidualnych inwestorów. Ciekawie wyglądał natomiast obrót prawami poboru banku. W ostatnich dniach notowań przez parkiet przewinęły się ich olbrzymie pakiety. Z nieoficjalnych informacji wynika, że oprócz dotychczasowych właścicieli w kupnie praw poboru brało udział kilka funduszy emerytalnych. Sugeruje to, że firma nie zostanie zepchnięta na margines inwestycyjny. Warto dodać, że wolumen obrotu akcjami banku w minionych kilkunastu dniach przekraczał podczas sesji nawet 1 mln sztuk, co zdarzyło się ostatnio pół roku temu.
Spada również Sokołów. Akcje firmy rosły od początku października, kiedy kosztowały 1,4 zł. Najwyższy obrót został zrealizowany w dniu, gdy walory kosztowały najwięcej - 19 listopada przy cenie 2,05 zł właściciela zmieniło 1,03 mln papierów. Na piątkowej sesji akcje kosztowały 1,89 zł. Warto dodać, że w porównaniu z zanotowanym podczas szczytu obecny wolumen jest 10-krotnie niższy. Technicznie kurs mięsnej spółki wygląda przyzwoicie, wsparcie znajduje się na poziomie 1,86 zł. Z tego punktu widzenia pozytywnie można interpretować malejące obroty przy spadku, ale być może jest to znak, że "wyszli spekulanci", a zostali drobni, zwabieni wcześniej wyraźnym trendem wzrostowym.
Cena miedzi na LSE przekroczyła w piątek 1550 USD/t. Wykres notowań jest w trendzie wzrostowym i ma jeszcze znaczny potencjał, aby kontynuować zwyżkę. Kurs KGHM mimo to spadł. Wykres akcji Polskiej Miedzi nie daje jednak przesłanek do sprzedaży. Inwestorzy być może dyskontują już NWZA (11 grudnia), które ma dokonać zmian w RN firmy. Prawdopodobnie nowa rada zdecyduje się na zmianę zarządu. Polityka firmy nie powinna jednak ulec zmianie. Obecne spadki mogą więc stanowić dobrą okazję inwestycyjną.