- Z tego, co wiemy nieoficjalnie, inwestor porozumiał się z władzami co do wysokości kwot, jakie mają wpłynąć do miejskiej kasy. Apator opuścił w związku z tym ostateczną cenę sprzedaży o około 800 tys. USD, do 5,2 mln USD. Ciągle pojawiają się jednak jakieś problemy natury formalnej, które nie pozwalają na sfinalizowanie transakcji. Obawiam się, że w tej sytuacji TK Development może nawet wycofać się z inwestycji - powiedział PARKIETOWI Janusz Niedźwiecki.
Od dojścia do skutku przedwstępnych umów sprzedaży 6-hektarowego gruntu zależy m.in. sposób, w jaki Apator będzie kontynuował skupowanie własnych akcji w celu umorzenia (dotychczas skupiono w tym celu ponad 5% kapitału) oraz zrealizowanie przez spółkę ewentualnych inwestycji kapitałowych.
Na tej transakcji miała ona zarobić na czysto 9 mln zł. Z uzyskanych 5,2 mln USD Apator musiałby bowiem zapłacić za wyburzenie zabudowań, dokonać na rzecz miasta tzw. opłaty adiacenckiej (z tytułu przekwalifikowania przeznaczenia gruntu na cele komercyjne) oraz uiścić należny podatek.
Tymczasem pod koniec ubiegłego roku papiery spółki na okaziciela oraz imienne (uprzywilejowane co do głosu) dokupował Mariusz Lewicki - jej największy prywatny udziałowiec (posiada ponad 7% głosów na WZA). W tym czasie rósł także kurs jej walorów, co może oznaczać, że nadzieje na zwiększoną aktywność spółki w skupowaniu własnych akcji systematycznie rosły.
Z wstępnych szacunków na koniec 2001 roku wynika natomiast, że Apator powinien zamknąć ten okres znacznie wyższym wynikiem netto niż na koniec 2000 roku (zysk netto przekroczył wówczas nieznacznie 1 mln zł).