Handel ograniczył się w piątek praktycznie tylko do akcji banków oraz PKN Orlen. Dzięki nim indeks WIG20 wzrósł przejściowo do 1482,44 pkt. Inwestorzy wyraźnie pozwolili natomiast odetchnąć innym lokomotywom ostatnich wzrostów, czyli firmom informatycznym i telekomunikacyjnemu potentatowi TP SA (0,6-proc. spadek kursu). W konsekwencji nieznacznie zostały przecenione akcje ComputerLandu, ComArchu i Softbanku. Indeks TechWIG spadł o 0,82%, do 709,34 pkt. W gronie banków na minusie sesję zakończył natomiast tylko Kredyt Bank (-0,3%), a bez zmian zakończyły się notowania ING BSK. Z kolei napływ na giełdę nowych walorów BIG-BG nie tylko zaowocował wzrostem obrotów do 34,5 mln zł, ale zakończył się również 7,6-proc. zwyżką ich ceny. O 4,8% wzrosła także cena akcji BZ WBK, ale od początku sesji klasą dla siebie był Pekao SA, którego walorami handlowano już nawet po 110 zł (na zamknięciu 5,1-proc. wzrost, do 104,5 zł). Wartość obrotów akcjami banku przekroczyła 82 mln zł.
Zdecydowanym liderem był pod tym względem PKN Orlen, na którym obroty przekroczyły 100 mln zł - kurs wzrósł o 1,8%. Łączna wartość obrotów przekroczyła 390 mln zł. Zdaniem analityków, wskazuje to jednoznacznie, że w przypadku Pekao mieliśmy do czynienia w piątek z popytem nie do zaspokojenia, a w PKN Orlen - z wyjątkowo dużą podażą.
- Wygląda na to, że niektóre krajowe instytucje zdecydowały się zrealizować część zysków z inwestycji w PKN Orlen. Widać także, że są już one przeważone akcjami i dlatego nie przystępowały do kolejnych poważnych zakupów. Inicjatywę przejęła natomiast zagranica i to teraz ona będzie dyktowała warunki na najbliższych sesjach. Wiele zależy zatem od koniunktury na największych światowych parkietach. Co do korekty, to byłaby ona teraz pożądana. Efekt stycznia został zrealizowany modelowo i mam wrażenie, że gdy tylko swoje portfele poukładają także zagraniczni inwestorzy, to schłodzenie stanie się faktem - powiedział PARKIETOWI zarządzający w jednym z OFE.
Według Sebastiana Buczka, doradcy inwestycyjnego w ING BSK IM, obecna wycena wielu spółek znacznie przewyższa ich wartość fundamentalną, co powinno sugerować rychłe nadejście korekty. Niemniej przy tak płytkim rynku, na którym jest zbyt wiele pieniędzy i zbyt mało możliwości, by je zainwestować, nie musi to być takie oczywiste.
- Mamy ciągle rynek typowy dla hossy. Naturalne są też w tej sytuacji sesje, gdy inwestorzy wybierają jedną grupę walorów, by w kolejnych dniach zainteresować się inną. Inwestorzy zagraniczni są bardzo aktywni już od kilku tygodni, co wskazuje, że nastąpiło jednak przesunięcie środków na emerging markets naszego regionu. W piątek wybierali oni banki, bo dyskontują już prawdopodobieństwo poprawy przez nie wyników oraz spodziewają się, że integracja Polski z Unią Europejską może nastąpić już nawet w 2004 roku - powiedział PARKIETOWI Sebastian Buczek.