Firmy mogą zdecydować się na zmianę rewidenta, mimo że oficjalnie w większości zaprzeczają, jakoby podejmowały jakiekolwiek kroki w tym kierunku.
- Rynek audytorski po upadku Enrona zmienił się diametralnie. Bankructwo to wpłynie na postrzeganie wszystkich firm z "wielkiej piątki" - powiedział PARKIETOWI Lesław Paga, prezes Deloitte&Touche. - W przypadku tych przedsiębiorstw audytorskich największa część przychodów jest realizowana w USA, więc dopóki sprawa Enrona nie zostanie ostatecznie wyjaśniona, będzie negatywnie wpływała na rynek audytorski na całym świecie - stwierdził L. Paga. Jego zdaniem, upadek firmy Enron spowodował, że klienci, regulatorzy oraz prasa coraz dokładniej przyglądają się pracom wykonywanym przez firmy audytorskie. - W tej chwili rozpoczyna się największa od wielu lat dyskusja na temat rynku audytorskiego - podkreślił prezes Deloitte&Touche.
Joseph Bernardino, prezes Andersena, oficjalnie przyznał, że spółka może mieć poważne problemy w związku z upadkiem Enrona. Ujawnił, że rozpoczęła się już ucieczka części klientów. Nie wiadomo jednak dokładnie, ile przedsiębiorstw wypowiedziało Andersenowi umowy. Oficjalnie do poszukiwań nowego rewidenta przyznał się jeden z największych klientów - linie lotnicze Delta. Rada nadzorcza przewoźnika uznała, że Andersen nie może się w tej sytuacji rzetelnie wywiązywać z obowiązków.
Kłopoty Andersena w USA przekładają się na utratę jego prestiżu również w innych krajach. Polscy klienci spółki twierdzą jednak w większości, że do czasu rozstrzygnięcia zarzutów stawianych Andersenowi po upadku Enrona nie będą rezygnowali z usług tego audytora. Niewykluczone jednak, że będą starali się wywierać wpływ na obniżenie kosztów obsługi. - Co pół roku negocjujemy wysokość opłat ponoszonych na rzecz audytora - stwierdził Rafał Nawrocki, członek zarządu i dyrektor ds. finansowych Rolimpeksu.
Jak się nieoficjalnie dowiedział PARKIET, obecnie wartość kontraktów dotyczących obsługi audytorskiej wynosi zwykle ok. 1 promila wartości rocznych przychodów spółki. Oznacza to, że firmy wydają na ten cel od kilkudziesięciu tysięcy złotych do kilku milionów złotych. Jest to w dalszym ciągu znacznie mniej niż w krajach zachodnich, gdzie stawki wynoszą ok. 1% przychodów. Na polskim rynku audytorskim działa sporo niewielkich spółek, które oferują konkurencyjne opłaty. Poza tym kondycja finansowa naszych firm jest z reguły kiepska, więc nawet najwięksi audytorzy akceptują niższe stawki.