Jeszcze przed wyborami deklarował Pan, że jednym z priorytetów nowego ministra skarbu powinien być rozwój, polskiego rynku kapitałowego. Odkąd objął Pan to stanowisko, co Pan robi, by ten rynek reanimować? MSP nie przygotowuje bowiem obecnie żadnych ofert publicznych.
Dzisiaj oczekiwanie w stosunku do Skarbu Państwa przypomina historię z początku lat 90. Od jego aktywności uzależniono wówczas powodzenie rozwoju rynku kapitałowego. Gdyby nie przeprowadzono wówczas pionierskich ofert publicznych, ten rynek by nie wystartował. Dzisiaj jest podobnie. Oczekuje się, że Skarb Państwa zrealizuje szereg operacji, które dadzą impuls do wzrostu tego rynku. Jeśli przejrzymy to, czym dysponujemy obecnie, to okaże się, że nie możemy dużo obiecać.
Co może trafić na warszawską giełdę?
Lista potencjalnych kandydatów nie jest długa. Prawdopodobnie będą 2 lub 3 oferty publiczne firm z sektora energetycznego i jedna z branży gazowej. Możemy obiecać ofertę publiczną jednego z pozostałych w naszej gestii banków. Zastanawiamy się nad PKO BP lub BGŻ. Mamy też dość trudny przypadek czekającej oferty Grupy PZU. W horyzoncie 2-3 lat z naszej strony może trafić na warszawską giełdę, niestety, zaledwie 6-7 spółek.
Czy to oznacza, że 2002 r. będzie dla warszawskiej giełdy rokiem bez ofert ze strony MSP?