W niedługiej historii ich notowań mieliśmy trzy przypadki, kiedy liczba otwartych pozycji (LOP) spadła znacznie bardziej, niż wynosił dzienny wolumen obrotu. To oznacza, że jednostki przedstawiono do umorzenia. Pierwszy raz stało się tak 7 stycznia, kiedy to różnica między spadkiem LOP a wolumenem wyniosła 2182 sztuki, następnie 4 lutego było to 1627 sztuk i 13 lutego - 476. Warto tu przypomnieć, że prawo do umorzenia jednostki przysługuje jedynie posiadaczom długiej pozycji (można to zrobić codziennie po kursie równym otwarciu WIG20 z następnego dnia), co stawia ich w uprzywilejowanej sytuacji. W przyszłości, gdy instrument stanie się bardziej płynny, liczba umarzanych jednostek może stanowić interesującą informację z rynku, sugerującą, że gracze spodziewają się zniżek i postanawiają wykorzystać swoją przewagę do zamknięcia pozycji. Na razie można zauważyć, iż w dwóch przypadkach po umorzeniu dużej liczby jednostek następowały spadki MiniWIG20, a w jednym mieliśmy minimalny wzrost kursu tego instrumentu, wynoszący 24 grosze.
Adam Maciejewski, dyrektor działu notowań GPW, potwierdza, iż z prowadzonych przez giełdę statystyk wynika, że inwestorzy coraz częściej sięgają po taką formę zamykania pozycji i wyraził zadowolenie, iż dostrzegają oni zalety nowego instrumentu. Jednocześnie zwrócił uwagę, że obroty nadal pozostają niewielkie i nieregularne. Aby to zmienić, planowane jest przeprowadzenie szerokiej kampanii promującej jednostki indeksowe wśród inwestorów.