Wewnętrzne śledztwo, prowadzone w Allfirst przez amerykańskiego specjalistę Eugene`a Ludwiga, wykazało m.in., że przestępstwo zostało starannie przygotowane przez Johna Rusnaka i później skrupulatnie zrealizowane. Manipulacje dealera na rynkach walutowych, głównie na notowaniach jena wobec dolara, trwały kilka lat i wiązały się również z podrabianiem dokumentów bankowych. Eugene Ludwig uważa też, że John Rusnak mógł skutecznie omijać kontrole dzięki słabo rozwiniętemu środowisku kontrolnemu w Allfirst. Uznał on, że jego działalność nie została poddana właściwej analizie przez zarząd amerykańskiej firmy.
Dyrektor skarbu Allfirst oraz menedżer funduszy, czyli dwie osoby odpowiadające za nadzór operacji prowadzonych przez Rusnaka, nie były w stanie skutecznie ich monitorować, co może prowadzić do dwóch wniosków. Albo kompetencje tych osób były zbyt niskie, albo w manipulacje na rynkach walutowych były zaangażowane jeszcze jakieś inne osoby w firmie, choć - jak twierdzi Eugene Ludwig - śledztwo nie wykazało, aby miał miejsce ten drugi scenariusz. Szczególną uwagę autora raportu zwróciła osoba dyrektora skarbu Allfirst, którego kompetencjom całkowicie zawierzyła kadra kierownicza tej instytucji ze względu na jego duże doświadczenie w pełnieniu tej funkcji, zwłaszcza w odniesieniu do transakcji walutowych na rynkach obcych. Ludwig konkluduje, że zaufanie to zostało źle ulokowane.
Rada nadzorcza i zarząd AIB, zapoznawszy się z raportem, podjęły wczoraj kilka istotnych decyzji, zwłaszcza personalnych. Stwierdzono, że osobą, która ponosi główną odpowiedzialność za straty banku, jest John Rusnak, już zwolniony za prowadzenie nielegalnej działalności na szkodę firmy. Jednocześnie w związku z zaniedbaniami w systemie kontroli zostały zwolnione też osoby, które odpowiadały za nadzór działalności J. Rusnaka oraz ci pracownicy, którzy powinni być świadomi takich działań. Łącznie straciło pracę sześć osób, wśród których znalazł się m.in. wiceprezes i dyrektor skarbu Allfirst David Cronin.
W trakcie posiedzenia rady AIB we wtorek 12 marca swoje dymisje złożyli zarówno przewodniczący rady nadzorczej banku Lochlann Quinn, jak i dyrektor generalny Michael Buckley. Wzięli oni na siebie odpowiedzialność za trudną sytuację, w jakiej znalazł się bank, narażony teraz - według spekulacji medialnych - na wrogie przejęcie. Rada nadzorcza nie przyjęła jednak tych rezygnacji, potwierdzając swoje zaufanie do obydwu bankowców i twierdząc, że dalsze sprawowanie przez niech funkcji najlepiej będzie służyć długoterminowym interesom AIB.