Reklama

Rok zweryfikowanych marzeń

Ogromne zadłużenie i związane z nim koszty finansowe, konieczność wyprzedaży lub znaczącej przeceny aktywów to czynniki, które w największym stopniu wpłynęły na wyniki największych europejskich telekomów w 2001 r. Problemy, choć na mniejszą skalę, miały również firmy telekomunikacyjne w Polsce, Czechach i na Węgrzech.

Publikacja: 06.04.2002 09:07

Straty gigantów

Pierwsza strata w giełdowej historii - w ten sposób zaczynały się depesze agencyjne po publikacji wstępnych wyników finansowych ubiegłego roku przez takich europejskich gigantów telekomunikacyjnych, jak Deutsche Telekom France Telecom czy Telecom Italia. Powody dramatycznego pogorszenia kondycji finansowej telekomów były również podobne. W skrócie można je określić jako konieczność weryfikowania marzeń rozbudzonych technologiczną hossą roku 2000. Właśnie ten boom technologioczny (znany już z historii rynków kapitałowych - hossa z końca XIX wieku wywołana pojawieniem się kolei, czy też początku XX wieku związana z upowszechnieniem się radia) niebotycznie wręcz wywindował ceny płacone za licencje na telefonię komórkową trzeciej generacji, czy też aktywa związane z telekomunikacją i internetem. Rok ubiegły sprowadził na ziemię zarówno zarządy europejskich telekomów, jak i (w znacznie bardziej bolesny sposób) inwestorów. Konieczność obsługi ogromnego zadłużenia związanego z koncesjami UMTS oraz urealnienia wartości aktywów kupionych w szczycie technologicznej hossy dramatycznie pogorszyła wyniki finansowe praktycznie wszystkich największych firm telekomunikacyjnych.

Miliony nowych klientów DT

Jednym z pozytywnych elementów wstępnego raportu za rok ubiegły Deutsche Telekom, największego europejskiego operatora, były dane o liczbie nowych klientów. Motorem wzrostu była tu przede wszystkim telefonia komórkowa. Firmy zależne i stowarzyszone niemieckiego koncernu zwiększyły w 2001 roku liczbę abonentów o 20 mln, osiągając do 66,9 mln. Największy udział ma tu, oczywiście, rynek macierzysty, na którym T-Mobile posiada 23,1 mln klientów i jest niekwestionowanym liderem. W tym miejscu warto przypomnieć, iż Niemcy kontrolują również 49-proc. pakiet akcji Polskiej Telefonii Cyfrowej, która na koniec grudnia 2001 posiadła niemal 3,8 mln abonentów.

W telefonii stacjonarnej liczba obsługiwanych linii telefonicznych sięgnęła niemal 57 mln. W tym segmencie w skład grupy DT wchodzą narodowi operatorzy telekomunikacyjni ze Słowenii, Chorwacji oraz Węgier. Grupa DT znacząco umocniła się również na rynku internetowym. Tu liczba klientów zwiększyła się w roku ubiegłym o 35,4%.

Reklama
Reklama

Wzrost bazy abonentów przełożył się na większe przychody. Na poziomie grupy wyniosły one 48,3 mld euro i były o 18% wyższe niż rok wcześniej. Największy wpływ na ten wzrost miały dochody z operacji międzynarodowych DT. Ich udział w łącznych przychodach grupy DT zwiększył się z niespełna 19% w 2000 r. do ponad 27% rok później. Ten optymizm przy najwyższej pozycji skonsolidowanego rachunku wyników DT niknie na samym jego dole. 2001 r. firma zamknęła stratą netto na poziomie 3,5 mld euro. Wpływ na taką sytuację miały m.in. dodatkowa amortyzacja związana z zakupem amerykańskiego operatora telefonii komórkowej VoiceStream (2,4 mld euro), koszty spowodowane spadającą wartością aktywów przejętych przez DT (1 mld euro), czy też konieczność przeceny o 300 mln euro wartości posiadanego przez firmę pakietu akcji France Telecom. Zadłużenie DT na koniec 2001 r. wynosiło 62,1 mld euro. Według deklaracji Rona Sommera, prezesa spółki, do końca tego roku ma ono zmniejszyć się do 50 mld euro. Analitycy giełdowi sceptycznie odnoszą się jednak do tych deklaracji po tym, jak niemieckie władze zablokowały wartą 5,5 mld euro transakcję sprzedaży przez DT operatora telewizji kablowej.

Optymistyczne prognozy FT - W miarę dojrzewania nowych segmentów naszej działalności spodziewamy się dwucyfrowego wzrostu przychodów ze sprzedaży, jak również szybszego wzrostu EBITDA oraz zysku operacyjnego - obiecywał po publikacji wstępnych wyników 2001 r. Michel Bon, prezes France Telecom. Ten powiew optymizmu był potrzebny inwestorom, do których właśnie dotarła informacja o przekraczającej 8 mld euro stracie FT za rok 2001. Strata ta była przede wszystkim efektem utworzonych rezerw, których łączna wartość wyniosła 10,2 mld euro. Obejmowały one między innymi wart 4,58 mld euro odpis sprowadzający do wartości rynkowej pakiet akcji brytyjskiej firmy NTL, jak również rezerwy z tytułu zobowiązań France Telecom wobec udziałowców firmy Equant (2,08 mld euro).

Francuski narodowy operator, podobnie jak jego niemiecki konkurent, boryka się również z ogromnym zadłużeniem, które na koniec ubiegłego roku wyniosło 60,7 mld euro (po uwzględnieniu przychodu 2,7 mld euro z tytułu sprzedaży nieruchomości). Aby poradzić sobie z tym problemem FT realizuje program wyprzedaży aktywów nie związanych z podstawową działalnością (na przykład sieci kablowe, nieruchomości, akcje własne). Strategia ta ma przynieść, według zapewnień spółki, spadek stosunku zadłużenia netto do EBITDA z 4,9 na koniec 2001 r. do 3,3-3,5 na koniec 2003 r.

Bardziej optymistycznym sygnałem dla akcjonariuszy FT był fakt, iż firma ta nadrobiła nieco dystansu dzielącego ją do DT pod względem generowanych przychodów. Skonsolidowana sprzedaż francuskiego koncernu wyniosła 43 mld euro i była niemal o 28% wyższa niż rok wcześniej. Motorem wzrostu, tak samo jak w przypadku DT, była ekspansja poza macierzystym krajem. Działalność France Telecom na rynkach międzynarodowych wzrosła w ostatnich dwóch latach ponadczterokrotnie i w 2001 r. generowała już 36% przychodów.

TI: Dług spadnie

o 3,5 mld euro

Reklama
Reklama

Na około 22 mld euro szacuje się obecne zadłużenie Telecom Italia. W ubiegłym roku włoski koncern zanotował pierwszą od 20 lat roczną stratę wynoszącą 2,07 mld euro. Rok wcześniej miał on zysk netto w wysokości 2,03 mld euro. Sprzedaż firmy zwiększyła się natomiast w ub.r. o 13%, do 30,8 mld euro.

Słabe ubiegłoroczne wyniki spółki to przede wszystkim efekt odpisów, jakie polecił dokonać prezes Olivetti, większościowego udziałowca Telecom Italia (55% akcji) - Marco Tronchetti Provera. Zdecydował się na stworzenie rezerw dotyczących aktywów zakupionych jeszcze za rządów poprzedniego szefa - Roberto Colanino. Łączna wartość odpisów wyniosła w ub.r. 4,6 mld euro. Pomijając utworzone rezerwy wskaźnik EBITDA dla Telecom Italia wzrósł w ub.r. o 12%, do 13,7 mld euro. Zdaniem Marco Tronchetti Provery, do 2004 r. spółka powinna notować roczny wzrost zysku o 5-5,5%. Sprzedaż powinna zwiększać się o 4-4,5%. Zapowiedział też spadek zadłużenia firmy do 18,3 mld euro na koniec 2002 r.

BT bez telefonii komórkowej

Powoli poprawia się sytuacja finansowa byłego monopolisty na brytyjskim rynku telekomunikacyjnym - British Telecommunications. W trzecim kwartale roku obrachunkowego 2002, kończącymi się 31 grudnia 2001 r., miał zadłużenie w wysokości 26,3 mld euro, wobec ok. 35 mld euro rok wcześniej. Zadłużenie firmy potroiło się w ciągu zaledwie niecałych dwóch lat. Najboleśniejszym ciosem dla finansów BT było wzięcie w 2000 r. udziału w przetargu na licencje UMTS, które kosztowało go ponad 50 mld euro.

W ostatnim kwartale 2001 r. BT powrócił do zysków, po trzech z rzędu kwartalnych stratach. Zysk netto spółki wyniósł 721 mln funtów (1,02 mld USD), 8,3 pensów na akcję. Sprzedaż firmy obniżyła się jednak o 23%, do 5,8 mld funtów.

Do poprawy kondycji BT przyczyniła się kompletna zmiana strategii działalności. Lepszym wynikom spółki sprzyjała m.in. sprzedaż nieruchomości. W listopadzie ub.r. firma deweloperska Telereal Holdings Ltd. kupiła od BT za 3,4 mld USD 6700 różnych nieruchomości o łącznej powierzchni 5,5 mln metrów kwadratowych. Ponadto BT wyodrębnił też ze swoich struktur i wprowadził na giełdę jednostkę specjalizującą się w telefonii komórkowej - BT Wireless, która została przemianowana na MMO2.

Reklama
Reklama

W styczniu br. nowym dyrektorem generalnym British Telecommunications został Ben Veerwaayen, były dyrektor ds. operacyjnych w amerykańskim koncernie specjalizującym się w produkcji sprzętu telekomunikacyjnego - Lucent Technologies. Nowy szef zapowiedział, że już w kwietniu br. poinformuje o nowej strategii dwóch głównych podmiotów pozostających pod kontrolą BT - jednostki specjalizującej się w tradycyjnej telefonii stacjonarnej i jednostki świadczącej usługi jako provider usług internetowych. Zdaniem Bena Veerwaayena planowane zmiany pozwolą BT na zmniejszenie zadłużenia w końcu 2002 r. do 15 mld funtów.

Południowoamerykańskie

kłopoty Telefoniki

Z nieco innymi kłopotami boryka się hiszpańska Telefonica. Również w przypadku tej firmy zanotowano pogorszenie w 2001 r. wyników finansowych, jednak nie było ono tak dramatyczne, jak w przypadku FT czy DT. Spółka zamknęła rok ubiegły zyskiem netto na poziomie 2,1 mld euro, co oznacza spadek w porównaniu z 2000 r. o niemal 16%. Głównym powodem pogorszenia wyniku był jednak kryzys w Argentynie i dewaluacja peso. Przychody na tamtejszym rynku miały ponad 11-procentowy udział w całkowitych przychodach hiszpańskiej grupy. Telefonica podała, iż dewaluacja argentyńskiej waluty obniżyła wynik skonsolidowany o 369 mln euro.

Łączne przychody Telefoniki w 2001 r. przekroczyły 31 mld euro, co oznacza 9-procentowy wzrost. EBITDA spółki wyniosła 12,8 mld euro.

Reklama
Reklama

Dla hiszpańskiego koncernu kłopoty mogą się jednak dopiero zacząć. W komunikacie o wstępnych wynikach 2001 r. firma podała, że do rozliczeń przyjęto kurs 1,52 peso argentyńskiego za euro. Tymczasem obecnie jest to już powyżej 2,5 peso. Na rezultaty grupy wpłynąć może również osłabienie waluty brazylijskiej. W tym kraju Telefonica ma co czwartego klienta tradycyjnej telefonii.

"Komórki"

ratują Cesky Telecom

W dość dobrej sytuacji finansowej znajduje się czeski koncern telekomunikacyjny - Cesky Telecom. W 2001 r. wyniki skonsolidowane spółki pokazały spadek sprzedaży zaledwie o 2%, do 55,9 mld koron (1,52 mld USD). Warto zauważyć, że spółka dobrze sobie poradziła na zliberalizowanym od początku 2001 r. czeskim rynku telekomunikacyjnym. Najważniejszym czynnikiem, który pozwolił utrzymać sprzedaż Cesky Telecom na poziomie sprzed roku, był szybki wzrost rynku telefonii komórkowej u naszych południowych sąsiadów. W ub.r. już 70% Czechów korzystało z telefonów bezprzewodowych, podczas gdy w telefonii stacjonarnej udział ten utrzymał się na poziomie 37%, podobnym jak w 2000 r. Eurotel, operator sieci telefonii komórkowej należący do Cesky Telecom, osiągnął sprzedaż na poziomie 14 mld koron, wobec 12,1 mld koron w 2000 r. Liczba klientów spółki wzrosła o ponad 1 mln, do 3,24 mln. W przychodach skonsolidowanych firmy zmniejszył się natomiast, z 42% do 38%, udział sprzedaży związanej z połączeniami stacjonarnymi.

Czeski potentat zdołał w ub.r. zredukować zadłużenie do 27 mld koron. W końcu 2000 r. wynosiło ono 33,1 mld koron. Oznacza to, że wśród koncernów telekomunikacyjnych z Europy jego zobowiązania są jednymi z najmniejszych. Wyniki Cesky Telecom za 2001 r. całkiem dobrze wyglądają też na poziomie zysku netto. Obniżył się on tylko o 4%, do 6,1 mld koron (166 mln USD), 18,9 korony na akcję. Wzrósł natomiast w ub.r. wskaźnik EBITDA (zysk powiększony o amortyzację). Wyniósł on 27,2 mld koron i był większy o 2% niż rok wcześniej. Sprzyjały temu rygorystyczne zaostrzenie kontroli nad wydatkami firmy, redukcja kosztów działalności i wzrost liczby klientów.

Reklama
Reklama

Matav potroił zysk

W dobrej sytuacji finansowej znajduje się również największy węgierski koncern telekomunikacyjny - Matav. W ostatnim kwartale ub.r. zanotował on aż ponad 300-proc. wzrost zysku netto. Wyniósł on 20,7 mld forintów (74,6 mln USD), wobec 6,48 mldDobrym rezultatom sprzyjał przede wszystkim wzrost sprzedaży jednostki specjalizującej się w telefonii komórkowej - Westel, jak również przejętego przez węgierskiego potentata macedońskiego narodowego koncernu telekomunikacyjnego - MakTel, świadczącego w tym kraju zarówno tradycyjne usługi telekomunikacyjne, jak i z zakresu telefonii komórkowej. Matav, którego większościowym udziałowcem jest Deutsche Telekom, w ub.r. dokupił też nie będące jeszcze w jego posiadaniu akcje Westel.

Zdaniem analityków, ekspansja zagraniczna, w połączeniu z większym popytem na telefony komórkowe na rynku macierzystym oraz na usługi internetowe i związane z przesyłaniem danych pozwoli Matav również w następnych latach zrekompensować straty związane ze słabnącą popularnością połączeń stacjonarnych.

Co dalej

Załamanie koniunktury po technologicznej hossie spowodowało znacznie ostrożniejsze podejście analityków i inwestorów do firm technologicznych. - Rekomendujemy kupno akcji spółek o atrakcyjnej waluacji, niższym zadłużeniu i udziale telefonii komórkowej w przychodach - czytamy w marcowym raporcie ABN Amro, poświęconym europejskim narodowym operatorom telekomunikacyjnym. Analitycy dostrzegają, że choć telefonia stacjonarna nie oferuje może znaczącego potencjału wzrostu, to zapewnia stabilny dopływ gotówki i mniejsze ryzyko, co na rozchwianym rynku jest wystarczającą zachętą do kupna. Telefonia komórkowa wiąże się natomiast z ogromnymi kosztami wdrażania coraz to nowych technologii.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama