W porannych transakcjach osiągnął poziom 4,06 za USD. Końcówka tygodnia była bardzo dobra dla złotego. Większość banków nabywała obcą walutę w nadziei na to, że złoty będzie tracił, jednak ta prognoza się nie sprawdziła" - powiedział PAP Witold Woźniak, szef dealerów Deutsche Banku. W opinii Woźniaka aprecjacja polskiej waluty to pokłosie całego tygodnia. "Na kształtowanie się poziomu złotego wpłynęły także wypowiedzi wiceprezesa NBP, który postawił kropkę nad i. Stwierdził on, że nawet obniżka stóp procentowych nie osłabi złotego, a tylko spowolni jego umacnianie się" - powiedział Woźniak. W czasie posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych w czwartek wiceprezes Narodowego Banku Polskiego Andrzej Bratkowski wyraził pogląd, że obniżka stóp - wbrew opinii ministra finansów - nie spowoduje osłabienia złotego. Minister finansów Marek Belka powiedział w środę, że pożądany kurs złotego: 4,25-4,30 zł za dolara - nie spowoduje implikacji inflacyjnych. Zdaniem Woźniaka wzrost wartości złotego wynikał także ze znacznego umocnienia korony czeskiej. "Kształtowanie się kursu złotego nie odbiegało od sytuacji w sąsiednich państwach. Zwłaszcza czeska korona zyskuje na wartości. Tutaj przeważa pozytywna korelacja" - powiedział Woźniak. Wzmacniająca swój kurs czeska korona w piątek pokonała magiczną granicę 30 koron (Kc) za 1 euro. Kurs euro spadł do 29,985 koron, a jeszcze przed rokiem europejska waluta kosztowała w Czechach niemal 35 koron. Zdaniem Woźniaka aprecjacja złotego nie jest tendencją krótkotrwałą. "Umocnienie złotego nie będzie chwilową sytuacją, wydaje się, że zmiany strukturalne zaszły na tyle głęboko, że od silnego złotego nie będziemy się mogli przez pewien czas uwolnić. Jednak dużo zależy także od decyzji RPP w kwietniu" - powiedział. Część analityków uważa, że w kwietniu nie dojdzie do redukcji stóp procentowych. RPP w styczniu obniżyła stopy procentowe o 100-200 pkt. bazowych, a w całym roku 2001 o 750 pkt. bazowych. Wiceprezes NBP Andrzej Bratkowski powiedział w czwartek, że jeżeli inflacja w 2002 roku spadnie poniżej celu Rady Polityki Pieniężnej z przyczyn innych niż monetarne, RPP nie zareaguje na tę sytuację. Andrzej Bratkowski powiedział w piątek PAP, że dopuszcza także możliwość obniżenia prognozy tegorocznej inflacji poniżej 4 proc., choć dotąd przedstawiciele władz monetarnych podtrzymywali prognozę 4 proc. jako minimalnego pułapu inflacji w grudniu. Dodał, że inflacja na koniec roku może wynieść poniżej 4 proc., jeśli nie nastąpią negatywne szoki podażowe, wobec 3,5 proc. w grudniu 2001 roku. Zdaniem analityków piątkowe dane o podaży pieniądza nie miały wpływu na kurs złotego, ale przesuwają oczekiwania na redukcję stóp procentowych. "Dane o podaży pieniądza nie są nadzwyczajne. Wydaje się, że jej struktura oddala nas od kolejnego cięcia stóp" - powiedział Marek Zuber, analityk BPH PBK. NBP podał w piątek, że podaż pieniądza (M3) spadła w marcu o 2 proc. do 320.811,4 mln zł. Wartość kredytów udzielonych przez system bankowych spadła od końca lutego o 0,1 proc., wartość depozytów spadła o 3,5 proc., a wartość gotówki w obiegu wzrosła o 1,5 proc. Zdaniem Wiesławy Ziółkowskiej, członka Rady Polityki Pieniężnej, wzrost ilości gotówki w obiegu i spadek depozytów nie grożą wzrostem inflacji.
(PAP)