Pod koniec kwietnia Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o redukcji głównej stopy NBP - interwencyjnej - o 50 pkt. bazowych. Już w pierwszych komentarzach analitycy zwracali uwagę, iż tak niewielka obniżka nie osłabi oczekiwań rynku na kolejne cięcia. O tym, że mieli rację, świadczy m.in. spadek rentowności na wczorajszym przetargu bonów skarbowych.
Poza tym, oferta resortu była stosunkowo niewielka. Na pierwszy przetarg w maju wystawił on papiery o wartości nominalnej 700 mln zł, podczas gdy na ostatniej aukcji w kwietniu sprzedawał bony za 1,1 mld zł. Inwestorzy chcieli kupić papiery o wartości przeszło 1,9 mld zł, a więc 2,8-krotnie większej.
Stosunkowo największy popyt został zgłoszony na bony 13-tygodniowe, na co zapewne wpłynęła informacja, że jest to jedyny przetarg w tym miesiącu, na którym można będzie kupować ten rodzaj papierów. W rezultacie inwestorzy chcieli nabyć bony za przeszło 360 mln zł, podczas gdy resort oferował papiery o wartości nominalnej 100 mln zł. Średnia rentowność wyniosła 9,436%, wobec 9,631% na aukcji z połowy kwietnia. Minimalna rentowność tych papierów wyniosła na tym przetargu 9,1%, a więc jest coraz bliżej przebicia granicy 9%.
Do tego poziomu zbliżyła się także minimalna zyskowność papierów 52-tygodniowych - wyniosła 9,07%. Jednak ten rodzaj bonów drożeje nieco wolniej - średnia rentowność na wczorajszym przetargu wyniosła 9,455% wobec 9,474% na wcześniejszym przetargu. Przyczyn tego niewielkiego spadku było kilka - mniejsza przewaga popytu nad podażą (inwestorzy chcieli kupić papiery za niespełna 1,6 mld zł, a resort oferował bony za 600 mln zł), zwiększenie wartości oferty majowej (resort chce w tym miesiącu sprzedać bony 52-tygodniowe o wartości nominalnej 2,7 mld zł wobec 2,2 mld zł w kwietniu). Poza tym rynek oczekuje kolejnego, niewielkiego cięcia dopiero w czerwcu. Większego spadku zyskowności tych papierów można się więc spodziewać dopiero w przyszłym tygodniu.