Ceny żywności w II połowie kwietnia były niższe niż w pierwszej połowie ubiegłego miesiąca o 0,2%. Jednak w stosunku do ostatniej połowy marca nastąpił wzrost o 0,5%. Wprawdzie analitycy oczekiwali nieco innych danych, ale zachowują spokój - inflacja w kwietniu zapewne znowu będzie niższa niż w marcu, gdy wyniosła 3,3%.
- Spodziewaliśmy się, że ceny żywności w II połowie kwietnia spadną w nieco większym stopniu - powiedział Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK. - Jednak po tych danych sądzimy, że inflacja wyniesie 3,2-3,3%. Ta druga ewentualność, czyli 3,3%, będzie możliwa o ile pojawi się tzw. czynnik Łapińskiego, czyli wzrost cen leków, prognozowany przez Śląską Kasę Chorych.
- Nieco zaskoczył nas spadek cen żywności w II połowie kwietnia - przyznaje Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP. - Spodziewaliśmy się, iż będą one nieco wyższe. Obecnie sądzimy, iż inflacja na koniec kwietnia wyniesie 3-3,1%.
Jego zdaniem, spadek inflacji może ograniczać wzrost cen gazu spowodowany wprowadzeniem w kwietniu nowych taryf, a także wyższe ceny paliw.
Jednak prognozy obu analityków na kolejne miesiące już się zbliżają: po spadku inflacji w maju w okolice 2,5% nastąpi niewielkie odbicie, a na koniec roku inflacja ponownie przebije poziom 4%. Według analityka PKO BP, będzie to ok. 4-4,1%, a wg ekonomisty BZ WBK, wskaźnik ten może sięgnąć nawet 4,5%. Tego pesymizmu nie podziela resort finansów, który oczekuje inflacji na koniec roku nie większej niż 3,5%. Na koniec kwietnia MF spodziewa się spadku inflacji do 3,1%.