W 2000 r. strata Stalexportu wyniosła 578 mln zł ze względu na utworzenie 708 mln zł rezerw. Po 4 kwartałach 2001 r. ujemny wynik spółki przekroczył 56 mln zł. W raporcie rocznym katowicka firma wykazała jednak prawie 190 mln zł straty netto (zarząd proponuje, aby została ona pokryta z zysków z lat przyszłych). Emil Wąsacz, prezes Stalexportu, w liście do akcjonariuszy wyjaśnił, że na wynik firmy miały wpływ głównie dwie rzeczy. - Pierwsza to długo trwający proces pozbywania się złej jakości aktywów, m.in. Huty Szczecin i Huty Ostrowiec. Druga to pogorszenie się koniunktury w hutnictwie i tym samym dalsza utrata wartości zarówno udziałów, jak i wierzytelności wobec spółek z tego sektora. Musieliśmy utworzyć dodatkowe rezerw per saldo w wysokości 198 mln zł - napisał prezes E. Wąsacz. Stalexport m.in. ze względu na utrzymujące się straty Elstalu Łabędy utworzył w ciężar 2001 r. dodatkowo 35,1 mln zł rezerw na finansowy majątek trwały i ponad 59,3 mln zł na należności od tej spółki. Rezerwa utworzona na udziały Walcowni Rur Jedność wyniosła prawie 14 mln zł, a na należności od spółki Zaptor - prawie 9,5 mln zł.

Przypomnijmy, że zarząd Stalexportu zaproponował również wierzycielom zawarcie układu (głosowanie za jego przyjęciem odbędzie się 28 maja). Spółka zgłosiła do niego ponad 640 mln zł zobowiązań i chce ich 40-proc. redukcji. Za 35% tej kwoty zamierza wydać nowe akcje. Pozostałe zobowiązania firma planuje spłacić w 20 kwartalnych ratach, po roku karencji.

Prezes E. Wąsacz podkreślił, że brak możliwości przeprowadzenia restrukturyzacji finansowej na tych warunkach - ze względu na skalę zadłużenia - spowoduje upadłość spółki.