Dyskusje na temat podatku akcyzowego trwają od dłuższego czasu. Ministerstwo Finansów szacowało, że z tego tytułu do budżetu wpłyną dodatkowe 2 mld zł. Do momentu zatwierdzenia przez URE przedkładanych przez przedsiębiorstwa energetyczne nowych taryf - nastąpi to 1 lipca tego roku - nie wiadomo, kto poniesie ciężar nowego podatku. Dotychczas spekulowano, że będzie on rozłożony zarówno na producentów, jak i zakłady energetyczne oraz finalnych odbiorców. W ostatnim czasie coraz częściej mówi się jednak o tym, że akcyzę będą musieli zapłacić wytwórcy energii.

- Jeżeli rzeczywiście tak się stanie, to wiele elektrowni i elektrociepłowni zacznie przynosić straty. Obawiam się, że w dłuższej perspektywie mogłoby to doprowadzić nawet do zachwiania bezpieczeństwa energetycznego kraju - powiedział Piotr Sztura, rzecznik prasowy Kogeneracji.

Wrocławski producent energii wypracował w ubiegłym roku 1,7 mln zł zysku netto. Na ten rok planowano - z zastrzeżeniem ewentualnych korekt po oszacowaniu wpływu akcyzy - zysk netto na poziomie 10 mln zł.

Pogłoski o obciążeniu nowym podatkiem głównie producentów potwierdzają przedstawiciele Elektrociepłowni Warszawskich. - Stracimy z tego tytułu 70 mln zł rocznie - stwierdził Paweł Smoleń, członek zarządu i dyrektor finansowy kontrolowanej przez Vattenfalla spółki.

Zbulwersowani są także przedstawiciele pozostałych zagranicznych koncernów, które zainwestowały już w polskich producentów energii lub przymierzały się do uczestnictwa w przetargach prywatyzacyjnych. Nieoficjalnie zapowiadają znaczne obniżenie swoich propozycji cenowych. Postawi to w trudnej sytuacji Skarb Państwa, który zamierzał w najbliższym czasie rozpocząć prywatyzację elektrociepłowni Poznańskich, Bytom i Zabrze oraz elektrowni Dolna Odra, Kozienice i Ostrołęka.