Radosław Solan, BDM PKO BP
Przez długi, długi czas notowania Szeptela stały w miejscu, sztucznie podtrzymywane przez grupę inwestorów. Były odporne na negatywną koniunkturę gospodarczą i zmianę nastawienia do branży telekomunikacyjnej. Dodatkowo sprzyjały im nadzieje na wejście do spółki inwestora strategicznego - TDC. Ale nie można cały czas utrzymywać takiej sytuacji, zwłaszcza kiedy część inwestorów finansowała się kredytem. Kiedy koszty finansowe stały się dla nich bolesne, a możliwość pozyskania partnera branżowego się rozmyła, notowania zaczęły spadać.
Trzeba też pamiętać, że spółka nie zrealizowała swoich zamierzeń inwestycyjnych. Wbrew planom, nie wybudowała do końca ub.r. 5 tys. km sieci, nie ma pieniędzy na dalsze inwestycje. Deklarowała, że będzie jednym z trzech liczących się operatorów ogólnopolskiej sieci szkieletowej, a wybudowała jedną linię Warszawa - Białystok, i to nie do końca. Firma mizernieje z dnia na dzień. Pomóc mogłoby jej wejście inwestora branżowego, ale dla dużych przedsiębiorstw telekomunikacyjnych Szeptel nie jest atrakcyjnym partnerem.
Grzegorz Lityński, DM BZ WBK
Sądzę, że inwestorzy przestali wierzyć, że projekt realizowany przez Szeptela uda się doprowadzić do takiego stanu, w którym zacznie on przynosić pieniądze. Jego realizacja została bowiem wstrzymana na bardzo wczesnym etapie. Nie ma specjalnie szans na to, aby ta sytuacja mogła się zmienić. Rynek rozwinął się w innym kierunku, niż oczekiwała spółka, i Szeptel znalazł się w takim położeniu, w jakim jest wiele podobnych firm europejskich. Uważam, że w tej chwili projektu Szeptela po prostu nie da się zrealizować. Wyjściem dla spółki jest wniesienie aktywów do większej grupy telekomunikacyjnej.