- Działalność stoczniowa będzie albo rentowna, albo trzeba będzie szukać zatrudnienia poza sektorem stoczniowym. Nie ma możliwości ani instrumentów do subwencjonowania tej działalności przez państwo - powiedział wczoraj w Szczecinie szef resortu gospodarki podczas posiedzenia Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego. Obrady Komisji zdominowała sytuacja Stoczni Szczecińskiej i możliwości udzielenia pomocy pracownikom upadającego przedsiębiorstwa.
Piechota podkreślał, że zatrudnienie wszystkich stoczniowców w nowym podmiocie - Stocznia Szczecińska Nowa - i z obowiązującymi do niedawna w upadającej spółce wynagrodzeniami jest niemożliwe. - Z tym zatrudnieniem i poziomem wynagrodzeń - trzeba to sobie otwarcie powiedzieć - stoczniowej działalności nie będzie - tłumaczył. Podkreślał, że musi to być działalność rentowna.
Minister Jacek Piechota nie potrafił powiedzieć, kiedy może ruszyć działalność nowej stoczni i ilu pracowników mogłoby w nowej spółce pracować. Poinformował, że właśnie w tej sprawie w środę w Szczecinie odbędzie się spotkanie władz nowej spółki z prezesem Agencji Rozwoju Przemysłu, Akardiuszem Krężelem.
Piechota pytany na briefingu przez dziennikarzy o to, czy zamierza złożyć dymisję, czego domagają się stoczniowcy, odpowiedział: - Jeżeli to zmieni cokolwiek, to ja bardzo chętnie udam się na odpoczynek.. Stoczniowcy zarzucili ostatnio ministrowi, że ich oszukał obiecując ratowanie stoczni przez państwo. Zbierają podpisy pod wnioskiem o jego odwołanie. Wczoraj stoczniowcy otrzymali pieniądze z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych tytułem zaległych wynagrodzeń za kwiecień.