Reklama

Weekednowa Analiza Futures

1000 pkt! "Tysiąc zatrzymał spadki", "Wsparcie na 1000 obronione"... takie mamy obecnie nagłówki. Czytam je i spoglądam na wykresy. O co im chodzi? Przecież dołki są niżej. Skąd to przywiązanie do 1000 pkt skoro tam nie ma żadnego poważniejszego wsparcia. Oczywiście poza samą "okrągłością" liczby. Przywiązanie do niej sprawiło, że nie było nam w tym tygodniu dane znaleźć się na jej poziomie. Zbyt wiele osób liczyło na test tego "wsparcia". A gdy większość czegoś się spodziewa, to podobno to coś

Publikacja: 28.07.2002 13:39

1000 pkt! "Tysiąc zatrzymał spadki", "Wsparcie na 1000 obronione"... takie

mamy obecnie nagłówki. Czytam je i spoglądam na wykresy. O co im chodzi?

Przecież dołki są niżej. Skąd to przywiązanie do 1000 pkt skoro tam nie ma

żadnego poważniejszego wsparcia. Oczywiście poza samą "okrągłością" liczby.

Przywiązanie do niej sprawiło, że nie było nam w tym tygodniu dane znaleźć

Reklama
Reklama

się na jej poziomie. Zbyt wiele osób liczyło na test tego "wsparcia". A gdy

większość czegoś się spodziewa, to podobno to coś się nie wydarzy. Nie bez

znaczenia jest oczywiście piątkowy atak popytu. Nie wykluczone, że

wykorzystujący właśnie te oczekiwania.

Spójrzmy na wykres tygodniowy WIG20 WIG20tyg.gif Od razu rzuca się w oczy,

że spadek został zatrzymany na linii trendu, która swego czasu była górnym

Reklama
Reklama

ograniczeniem kanału. W tym kanale indeks znajdował się 22 miesiące. Na

początku tego roku udało się bykom wybić poza jego obręb. Wygląda na to, że

mamy obecnie ruch powrotny. Niby wniosek prosty, ale przecież jego

konsekwencje są w tej chwili trudne do zaakceptowania. No bo, jeśli

faktycznie obecne spadki były jedynie ruchem powrotnym, to teraz należałoby

się spodziewać sporych wzrostów, które miałyby wynieść indeks co najmniej w

Reklama
Reklama

okolice styczniowych szczytów. Każdy kto przeczytał to zdanie uśmiechnął się

pod nosem i myśli: "Co ten Jaros wypisuje?". Przyznam, że ja też do takiej

perspektywy podchodzę z niedowierzaniem. Niemniej, rynek ma to do siebie, że

potrafi zaskakiwać. Nawet ci teoretycznie najlepsi dają się złapać w

pułapkę. Przypomnę tylko buńczuczne zapowiedzi zarządzających "Bogdanem" o

Reklama
Reklama

powiększaniu udziału akcji w portfelu. Zresztą nie tylko oni powiększali

pozycje ku uciesze inwestorów sypiących papierami, jak z rękawa (ze sławnym

BoNY na czele). No więc, by nie być zaskoczonym, wspominam o takiej

możliwości, jednak osobiście daje jej małe szanse na realizację.

Podejrzewam, że takie podejście ma większość czytelników, co już nasuwa

Reklama
Reklama

pewne obawy :-)

Tego typu rozważania mają oczywiście charakter "prowokacji intelektualnej".

To ostatnio modne sformułowanie. Jak można je rozszyfrować? Bardzo prosto.

Wystarczy rzucić w świat kilka kontrowersyjnych tez, które wzbudzają szum i

zainteresowanie osobą rzucającą, inaczej - miotaczem (czasem to jest głównym

Reklama
Reklama

motywem rzutu). Mamy polemiki i dyskusje, a miotacz ciągle zaskakuje nowymi

pomysłami i ostrym językiem. Ktoś się w końcu skusi na wykorzystanie jego,

jak widać, wielkiego potencjału i zatrudni na stanowisku, które pozwoli na

realizację wspomnianych tez. Tez, które przypominam są kontrowersyjne i na

poziomie dyskusji są do zaakceptowania, ale gdy zaistnieje możliwość ich

faktycznej realizacji, budzących blady strach. Tego świadom jest też

miotacz. Po chwili zadumy (czasem może trwać kilka dni) okazuje się, że

można inaczej, a właściwie tak samo jak było wcześniej. Gąsienica

przepoczwarza się w natchnionego motylka, który wszystkim dobry, wszystkim

życzliwy. A to co mówił wcześniej? Że naskakiwał na kolegów, z którymi teraz

współpracuje, że popiera to, co wcześniej tak piętnował, że wyciera

chusteczką oplute przez siebie policzki oponentów? Zmieniła się optyka -

punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Teraz to co innego, a tamto?

Tamto to była właśnie "prowokacja intelektualna".

No więc ja, by nie być gorszym, też prowokuję intelektualnie. Ba, ja nawet

idę krok na przód. Taka prowokacja do potęgi drugiej, do kwadratu znaczy.

Nie mówię tylko, że będzie lepiej. Ja mogę powiedzieć, że będzie gorzej!.

Czyli swojskie "jestem za, a nawet przeciw". Jak gorzej skoro wcześniej

pisałem, że lepiej? No to spójrzmy na inny wykres.gif Tutaj też mamy

wartościeliśmy

do czynienia z niewielkimi korektami. To już historia. Pytanie, czy można ją

wykorzystać? Przyjmując założenie (to jest w tym najważniejsze), że obecnie

mamy trzeci cykl przyspieszenia spadków, to powinniśmy spodziewać się

przebicia dołka z października 2001 r. Można założyć, że spadek będzie w

przybliżeniu równy poprzednim spadkom (41% i 47%). Przyjąłem tą większą

wartość. Nie dlatego, by minimum było bardziej efektowne. Wyszedłem z

założenia, że rynek spadnie mocniej z racji wcześniejszego sztucznego

utrzymywania go na wysokim poziomie. Taka premia za... sami wiecie, Drodzy

Czytelnicy, za co. W połowie każdego "przyspieszenia" był mały odpoczynek w

postaci korekty. Tak się składa, że w tej chwili mamy połowę prognozowanego

spadku. Czyli czas na korektę?

Nie można spadać w nieskończoność. Korekta musi kiedyś nadejść. Za odbiciem

przemawiają także inne czynniki, ale oczywiście nie sprawia to, że staje się

ona bardziej realna. Niestety nie jest tak, że im więcej znajdziemy

przesłanek za korektą, tym rośnie prawdopodobieństwo jej wystąpienia. Choć

może i z tym zdaniem wielu graczy by się nie zgodziło biorąc za przykład

samosprawdzającą się przepowiednię. Wraca wątek tysiąca punktów. Czy

zatrzymaliśmy się tu, bo tak chce rynek, czy może dlatego, że większość

liczyła się w poziomem 1000 pkt. Czy rynek to większość? Chyba nie - rynek

to wszyscy. Każdy dysponuje różnym kapitałem. Nie zawsze stosunek liczby

byków do niedźwiedzi odpowiada stosunkowi sumy kapitału nastawionego na

wzrost do kapitału nastawionego na spadek. Więc chyba lepiej słuchać się

rynku jako całości, a nie tylko większości, która zresztą podobno zawsze się

myli. Obrazem całego rynku jest wykres.

Słuchajmy więc wykresu. Ten daje szansę na odbicie. Na tygodniowym indeksu

(na kontraktach zresztą też FUTUREStyg.gif ) mamy lukę bessy. Rzadko ona

występuje. W czasie tej bessy występuje w momentach o wysokim poziomie

pesymizmu na rynku - taka jest przecież jej interpretacja. Wysoki poziom

pesymizmu to dobry moment na korektę. Tak było do tej pory luki.gif Mamy już

więc trzy powody do wzrostu: odbicie od kanału, połowa przyspieszenia i

pojawienie się luki bessy. To są jednak tylko przesłanki. Poza nimi są też

inne: dywergencje lub mocne wyprzedanie na szybkich wskaźnikach opartych na

danych tygodniowych - przykładem CCItyg_wig.gif CCItyg_fut.gif ,

RSItyg_wig.gif RSItyg_fut.gif , ROCtyg_wig.gif ROCtyg_fut.gif Wskaźniki

dzienne już od dawna sygnalizują dywergencje, więc tu nic nowego nie

znajdziemy - CCIdzienny_wig.gif CCIdzienny_fut.gif RSIdzienny_wig.gif

RSIdzienny_fut.gif ROCdzienny_wig.gif ROCdzienny_fut.gif

Pozostaje jednak jeden element, który cały czas sprawia, że wszelkie próby

odreagowania spadków kończą się fatalnie. Jest to oczywiście trend, a

właściwie jego siła. Dawno nie mieliśmy do czynienia z taką tendencją.

Nadrabiamy straty wynikłe z kilkumiesięcznego postoju. Świadomość siły tego

trendu sprawia, że każda przesłanka zbliżającej się korekty jest przyjmowana

do wiadomości, lecz nie sprawia, że podejmujemy jakiekolwiek decyzje. Na

razie można przyjąć, że w średnim terminie mamy spadki i nawet jeśli wystąpi

korekta, to można ją wykorzystać do zamknięcia posiadanych pozycji i próby

otwarcia ich wyżej. Na razie nie ma żadnych średnioterminowych sygnałów

skłaniających do zajmowania długich pozycji. Scenariusz odbicia od kanału,

jakże kuszący dla wiecznych byków, jest tylko scenariuszem. Można sobie snuć

wizje przyszłości w ramach "prowokacji intelektualnych", ale gdy przychodzi,

co do czego, gdy mamy inwestować własne środki, trzymamy się raz obranej

ścieżki. Słuchajmy rynku, a nie jego interp cen.

Myślę, że dobrym sygnałem średnioterminowym na zamknięcie pozycji byłoby

pokonanie przez wykres poziomu małej luki bessy wig20.gif wig20fut.gif ,

jaka została wyrysowana na początku tego tygodnia. Graczom krótkoterminowym

polecam obserwację połowy wysokości czwartkowej dużej czarnej świecy.

Zamknięcie nad tym poziomem uwiarygodni piątkowy wzrost oraz uprawdopodobni

wystąpienie korekty. Jeśli nawet ona wystąpi, to nie sądzę, by zaprowadziła

nas wyżej niż w okolice 1200 pkt, a i to uznałbym za spory sukces byków

(kolejna "intelektualna prowokacja").

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama