Tydzień zaczął się w Europie od dużych zwyżek, ale analitycy przypominają, że po długotrwałej bessie konsolidacja także musi zająć trochę czasu.
"Bessa zaczęła się na początku 2000 roku, więc znalezienie dna od którego można się odbić musi zająć kilka miesięcy, a nie dni" - powiedział Achim Matzke, analityk z Commerzbanku.
Przez większą część sesji motorem wzrostów był angielsko-holenderski producent dóbr szybkozbywalnych Unilever, który opublikował dobre wyniki kwartalne i podniósł prognozę zysku na 2002 rok. Kurs spółki wzrósł o siedem procent.
Koncern paliwowy Royal Dutch/Shell pociągnął do góry cały sektor, ponieważ analitycy spodziewają się, że spółka przedstawi w czwartek dobre wyniki kwartalne. Niemiecka Lufthansa, która zaprezentowała optymistyczną prognozę na 2002 rok i poinformowała o zamówieniu 10 nowych Airbusów, przyczyniła się do zwyżek w branży lotniczej.
Optymizm graczy osłabł jednak, kiedy po południu dowiedzieli się, że wzrost PKB USA w drugim kwartale wyniósł 1,1 procent, czyli dwukrotnie mniej niż przewidywali analitycy. Dodatkowo wzrost z pierwszego kwartału został skorygowany w dół do 5,0 procent z wcześniej szacowanych 6,1 procent.