Strata grupy banku w II kwartale była wyższa, niż oczekiwali analitycy (szacowali, że wyniesie 22 mln zł). W sumie po dwóch kwartałach br. wyniosła ona aż 92,9 mln zł. - Pogorszenie wyników to rezultat sytuacji gospodarczej oraz tendencji na rynkach kapitałowych - tłumaczy Wojciech Kostrzewa, prezes BRE. Wyjaśnił, że duży wpływ na pogorszenie wyniku miała także zmiana zasad wyceny firm strategicznych oraz spadek cen akcji spółek giełdowych, znajdujących się w portfelu banku. BRE musiał też utworzyć wyższe rezerwy w związku z pogorszeniem się jakości kredytów. Największą rezerwę utworzył na zaangażowanie w Stoczni Szczecińskiej.
- W obecnych warunkach nie widzimy szans na wykonanie prognozy zysku netto dla grupy na poziomie 371 mln zł (408 mln zł wynik jednostkowy). Zdecydowaliśmy się nie podawać nowej prognozy ze względu na zbyt wiele niezależnych od nas czynników, które mogą wpłynąć na wynik. Wolimy być w tym roku konserwatywni - wyjaśnił W. Kostrzewa.
Według niego, w II półroczu bank będzie chciał odrobić straty poniesione w ciągu pierwszych sześciu miesięcy br. Jednak na satysfakcjonujące zyski BRE inwestorzy będą zmuszeni poczekać do 2003 i 2004 r. Prezes powiedział także, że dywidenda w przyszłym roku będzie niższa niż za 2001 r. (10 zł za akcję). Jego zdaniem, może ona wrócić do poziomów z ubiegłych lat, kiedy wynosiła 1/3 zysku netto.
W. Kostrzewa zapowiedział, że na czas dekoniunktury w gospodarce i na rynku kapitałowym rezygnuje z agresywnej strategii inwestycyjnej. Obecnie bank nie zamierza rozpoczynać nowych projektów. Zamierza jednak dokończyć transakcję odkupienia od Elektrimu 49% udziałów Elektrimu Telekomunikacja.
Prezes powiedział również, że BRE będzie redukował na rynku kapitałowym te inwestycje, z których może wyjść na rozsądnych warunkach. Bank nie będzie jednak za wszelką ceną pozbywał się akcji spółek strategicznych przygotowywanych do sprzedaży, takich jak mBank i PTE Skarbiec. Według W. Kostrzewy, do sprzedaży części akcji banku internetowego może dojść co najmniej za rok.