Tak udany dla rynku akcji sierpień to ewenement. W ostatnich dziesięciu latach indeks spadał w tym okresie średnio 1,5%, czyniąc sierpień najgorszym miesiącem dla posiadaczy akcji. W ostatnich pięciu latach cztery zakończyły się zniżką S&P 500.
Wzrosty na ostatnich sesjach nie zmieniają faktu, iż trend na rynku można określić jedynie jako krótkoterminowy. Mimo tego, że zwyżka indeksu przekroczyła 20%, co sprawia, że Amerykanie mówią już o rynku byka. Na najbliższych sesjach przekonamy się jak dużą siłą dysponują kupujący. Oczekuję wzmożonej podaży akcji, w związku ze znalezieniem się indeksu na poziomie dołka z września zeszłego roku (965 pkt.) Przekroczenie tej wartości mocno zachwiałoby pozycją niedźwiedzi. W zdrowym, silnym trendzie spadkowym poprzednie dołki powinny być zaporą dla kupujących w trakcie późniejszych korekt.
Z drugiej strony zwróciłbym uwagę na zachowanie rynku w listopadzie zeszłego roku. Wtedy również doszło do przekroczenia oporu, który wyznaczało minimum z kwietnia 2001 roku, a mimo to nie zmienił się układ sił między bykami i niedźwiedziami w nieco dłuższej perspektywie. Niedługo później zwyżka została zakończona. Dlatego nawet powrót indeksu ponad wrześniowy dołek nie będzie skłaniał mnie do radykalnej zmiany zapatrywań na kierunek trendu na amerykańskim rynku akcji. Wprawdzie pozycja byków umocni się, ale będzie to tylko sygnał przedłużenia korekty do linii trendu spadkowego, znajdującej się na poziomie 1060 pkt.
Zwyżka jest już na tyle zaawansowana, że jej zakończenie nie powinno być nagłe. Dlatego nawet odbicie od 965 pkt. nie powinno zaowocować natychmiastowym powrotem do spadków. Sygnałem słabnięcia byków będzie dopiero zamknięcie poniżej 910 pkt., gdzie ukształtowały się lokalne szczyty z przełomu lipca i sierpnia.
Nasdaq