Reklama

Jakubas liczy, że nie będzie upadłości Elektrimu

WARSZAWA (Reuters) - Zbigniew Jakubas, znaczący akcjonariusz Elektrimu i członek jego rady nadzorczej chce uczestniczyć w nowych rozmowach z obligatariuszami spółki oraz uważa, że nie jest w ich interesie składanie wniosku o upadłość polskiej firmy, powiedział we wtorek w wywiadzie z Reuterem.

Publikacja: 03.09.2002 18:02

Jakubas współpracuje z BRE Bankiem, posiadaczem ponad 20 procent akcji Elektrimu, od kilku lat - brał między innymi udział w transakcji kupna Optimusa wspólnie z kierowanym przez Wojciecha Kostrzewę bankiem.

Elektrim po raz drugi w ciągu ostatnich 10 miesięcy stanął w obliczu zgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości, ponieważ zrezygnował z podpisania wynegocjowanej już umowy o restrukturyzacji niespłaconych obligacji o wartości 440 milionów euro.

Spółka uznała, że nie będzie w stanie wystarczająco szybko sprzedać pakietu akcji Elektrimu Telekomunikacja (ET), do którego należy perła w koronie telekomu - Era GSM.

W ramach wynegocjowanej wcześniej umowy o restrukturyzacji we wrześniu Elektrim miał spłacić 100 milionów euro, w grudniu drugie tyle, a resztę zadłużenia po sprzedaży udziału w ET.

Jednak w poniedziałek Elektrim w ostatniej chwili odrzucił z wielkim trudem wynegocjowany plan restrukturyzacji niespłaconych obligacji o wartości 440 milionów euro.

Reklama
Reklama

W środę miało nastąpić ostateczne podpisanie umowy z obligatariuszami.

"My nie chcemy ograć obligatariuszy. Już wiemy dzisiaj, że zarząd Elektrimu nie jest w stanie ani w grudniu, ani w lutym czy marcu zdobyć kolejne 100 milionów (euro)" - powiedział Jakubas, posiadający ze swoją spółką ponad siedem procent akcji Elektrimu.

"Wczoraj z rozmowie z przedstawicielem obligatariuszy powiedziałem, że jestem otwarty na włączenie się do tych negocjacji. Mamy wspólny interes odzyskania pieniędzy i wybrnięcia z tego problemu, więc natychmiast siadajmy i rozmawiajmy, ale to nie może być dyktat" - dodał.

Według niego, jeśli doszłoby do upadłości Elektrimu, dla obligatariuszy z majątku spółki niewiele by już zostało, ze względu na liczne umowy jakie łączą Elektrim z francuskim Vivendi, z którym jest partnerem w spółce ET. Jednak pozycja obligatariuszy jest znacznie wyższa niż akcjonariuszy, uważają analitycy.

"W tym momencie (w przypadku upadłości) wszystkie umowy wchodzą w życie, które są pomiędzy Elektrimem a Vivendi. Vivendi zagarnia sobie po wartości księgowej ET. W przypadku niewypłacalności Elektrimu przepada po prostu inwestycja w PAK, w związku z tym obligatariuszom niewiele zostanie" - powiedział członek rady nadzorczej spółki.

Prezes Elektrimu, Maciej Radziwiłł oświadczył wcześniej, że sprzedaż ET stoi pod znakiem zapytania z powodu złych warunków rynkowych i zagmatwanej sytuacji prawnej należącego poprzez ET do Elektrimu pakietu akcji Polskiej Telefonii Cyfrowej - pretensje do sposobu w jaki wszedł w jego posiadanie Elektrim zgłasza Deutsche Telekom.

Reklama
Reklama

Sprawa ciągnie się w sądzie arbitrażowym w Wiedniu. Analitycy są zdania, że niemiecki telekom nie zamierza na razie przejmować formalnej kontroli nad PTC, ponieważ jego akcjonariusze zmuszają go do ograniczania własnego zadłużenia.

((Kuba Kurasz, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama