Jak można było przypuszczać, informacja o złożonym wniosku o upadłość wywołała gwałtowną przecenę akcji Elektrimu na GPW. Na zamknięciu piątkowej sesji za jeden walor płacono 1,2 zł, czyli niemal 40% mniej niż dzień wcześniej. Zniżce towarzyszyła duża aktywność inwestorów - wolumen obrotów przekroczył 3,5 mln akcji, co oznacza, że właściciela zmieniło ponad 4% wszystkich papierów.
Chcieliśmy dobrze
Maciej Radziwiłł, prezes Elektrimu, podczas piątkowej konferencji zapewniał, że wniosek o ogłoszenie upadłości spółki miał na celu ochronę innych niż obligatariusze wierzycieli. - Czterech sygnatariuszy porozumienia o restrukturyzacji wypowiedział je. Oznaczało to, że mieli oni prawo do ustanowienia zabezpieczenia swych roszczeń na majątku spółki. Co więcej, po wyroku sądu w Londynie mogli dokonać również ich egzekucji - tłumaczył prezes Radziwiłł. Dodał, że z nie widział on możliwości osiągnięcia porozumienia z posiadaczami obligacji zamiennych. - Według naszej oceny przychody netto ze sprzedaży aktywów nie wystarczałyby na zaspokojenie wierzycieli oraz zobowiązań pozabilansowych spółki - stwierdził Maciej Radziwiłł. Zaznaczył też, że bardzo istotną kwestią przy decyzji o wystąpieniu o upadłość było finansowanie inwestycji w ZE PAK. Jak już informowaliśmy środki własne tej firmy wyczerpią się w ciągu najbliższych kilku tygodni. Oznacza to, że stanąć może jedna z największych krajowych inwestycji w branży energetycznej. By ją sfinansować, PAK potrzebuje obecnie kredytu w wysokości około 400 mln dolarów.
Ile warte są aktywa?
Wniosek o upadłość Elektrimu spowodował, że aktualne stało się pytanie, jak proces ten wpływa na wycenę aktywów spółki. Maciej Radziwiłł zapytany, co na mocy podpisanych umów dzieje się z pakietem akcji Elektrimu Telekomunikacja i ZE PAK w przypadku bankructwa stwierdził - Według wstępnych ocen naszych prawników aktywa te pozostaną w gestii syndyka. Przyznał jednak, że upadłość uruchamia "pewne zapisy" w zawartych porozumieniach.