Wczorajsza sesja przebiegała dość spokojnie, co dobrze widać po jej rozpiętości cenowej. Uwaga całego rynku skupiona była na indeksie i jego zmaganiach w okolicach wsparcia na 1065 pkt.

Gdy na rynku kasowym pojawiła się podaż, która obniżała ceny akcji, a tym samym wartość indeksu, kontrakty również traciły na wartości. Doszło nawet do przebicia linii trendu wzrostowego. Zamiast spodziewanej kontynuacji spadków mieliśmy do czynienia ze skutecznym kontratakiem popytu. Dzięki temu, wykres cen kontraktów pod linią trendu przebywał dość krótko. Można zatem stwierdzić, że to przebicie było jedynie pułapką, a zatem można spodziewać się wzrostów. Przecież niewykorzystane sytuacje zwykle się mszczą, a skoro podaży nie udało się zbić cen po sygnale sprzedaży, to znaczy, że nie jest ona aż tak mocna. Do takich wniosków doszła spora grupa graczy, co dało nam wzrost w końcowej części sesji.

Czy idąc tym tropem, można się spodziewać wzrostu na sesji dzisiejszej? Sprawa nie jest zupełnie klarowna. W średnim terminie mamy bowiem konsolidację. Jak wiemy, w jej ramach może dochodzić do wielu oscylacji, będących oznaką szybko zmieniających się nastrojów na rynku. Trudno w takiej sytuacji coś prognozować. Można jedynie stwierdzić, że ze względu na bliskość wsparcia oraz wystąpienie pułapki, choćby mały wzrost wydaje się bardziej prawdopodobny. Nie należy jednak zapominać, że została wczoraj wyrysowana luka bessy, której nie udało się zamknąć, oraz że wykres cen nadal znajduje się pod linią średniej kroczącej. Zamknięcie luki oraz przebicie średniej byłoby dobrym potwierdzeniem sygnału płynącego z obrony poziomu linii trendu. W tej chwili można być umiarkowanym optymistą, jednak "stopem" dla takiej postawy niech będzie nadal linia trendu wzrostowego.