Wczorajsza sesja sprowadziła się do dwóch krótkich (w czasie) ruchów, które były przedzielone większość czasu konsolidacją. To jednak te dwa ruchy zadecydowały o całym obrazie sesji, która może wyglądać na sygnał zbliżającego się, niewykluczone iż krótkotrwałego, polepszenia koniunktury. "Może" to dzisiejsze słowo klucz.
Padło wczoraj kilka optymistycznych sygnałów. Po pierwsze, już porannym wyskokiem została pokonana przyspieszona linia trendu spadkowego. Późniejsza konsolidacja przybrała kształt trójkąta, co dawało nadzieję na kontynuacje rozpoczętego ruchu. W ostatniej godzinie, podczas drugiego ze wspomnianych ruchów cen, kontraktom udało się wybić ponad ostatni lokalny szczyt (1059 pkt.). Może to sugerować wystąpienie formacji podwójnego dna (a jak się dobrze przyjrzeć, to nawet odwróconej głowy i ramion). Cały wzrost składający się z tych dwóch skoków dokonał się przy zwiększonym obrocie. Zamknięcie mieliśmy na poziomie maksimum sesji.
Jednak tym pozytywnym sygnałom należy przeciwstawić inne, mniej optymistyczne. Trzeba bowiem zaznaczyć, że duża część wczorajszego wzrostu to skutek zamykania pozycji przez graczy ustawionych po krótkiej stronie rynku. LOP w ciągu całej sesji spadła o ok. 800 szt. Poza tym, przed kontraktami znajduje się opór w postaci długoterminowej linii trendu spadkowego (linia kropkowana, na wykresie nieco bardziej oddalonym niż zwykle). No i nie należy zapominać, że przed indeksem znajduje się opór na 1065 pkt. Ewentualne jego pokonanie oraz przebicie przez ceny kontraktów długoterminowej linii trendu będą dopiero sygnałami poprawy. Gdyby tak się stało, jest szansa na ruch do 1110 pkt. Nawet taki wzrost nie zmieni jednak faktu, że w średnim terminie poruszamy się nadal w trendzie bocznym.