Japoński koncern motoryzacyjny zbuduje w Jelczu-Laksowicach fabrykę silników diesla. Inwestycja ma rozpocząć się jeszcze w tym roku, a produkcja w 2005 roku. Fabryka, której koszt szacowany jest na 170 mln euro, zatrudniać będzie początkowo 350 osób.
Fabryka rozpocznie produkcję za dwa lata. początkowo ma wytwarzać ok. 120 tys. silników, montowanych w modelach Corolla i Avensis. Całość produkcji będzie eksportowana do europejskich fabryk samochodów Toyoty w Wielkiej Brytanii i Turcji. - Mamy nadzieję, że wraz ze wzrostem zainteresowania Europejczyków samochodami z silnikami diesla, uda się zwiększyć produkcję w polskiej fabryce. W optymistycznym wariancie może ona wynieść nawet 300 tys. silników rocznie. Wówczas zatrudnienie w fabryce, które na początku będzie wynosiło 350 osób, może uda się zwiększyć - powiedział Tokuichi Uranishi, dyrektor zarządzający Toyota Motor Corporation. Zdaniem przedstawicieli japońskiego koncernu, do zwiększenia produkcji silników w Jelczu może dojść także w sytuacji, gdy władze Toyoty podejmą decyzję o ich montażu w innych produkowanych w Europie modelach aut. Rozwiązanie takie jest brane pod uwagę.
Japończycy, argumentując wybór naszego kraju na miejsce swojej nowej inwestycji, podkreślają przede wszystkim fakt, że mają już tu swoją fabrykę i są zadowoleni z pracy polskich specjalistów. Przypomnijmy, że od kwietnia ubiegłego roku w Wałbrzychu funkcjonuje zakład wytwarzający skrzynie biegów. Pod koniec 2004 roku wałbrzyska fabryka ma też zająć się produkcją silników benzynowych do samochodu, którego wytwarzanie rozpocznie za dwa lata zakład w Czechach.
Inwestycje Toyoty mogą poprawić i tak dodatnie już saldo wymiany z zagranicą polskiej branży motoryzacyjnej. W ubiegłym roku wyniosło 265 mln USD. Najlepiej sprawa się ma w przypadku produkcji silników, których wyeksportowano za prawie 1,3 mld USD, a sprowadzono za 140 mln USD. Najgorzej jest w przypadku gotowych samochodów, gdzie saldo jest ujemne i wyniosło w ubiegłym roku ponad 600 mln USD, za sprawą głównie importu samochodów osobowych.
Prochem ma szansę na kontrakt