- Ponad rok temu dokonaliśmy selekcji potencjalnych klientów i wybraliśmy tych,
którzy obecnie radzą sobie przyzwoicie. Elektrobudowa nie angażowała się w kontrakty dla przeżywających ogromne kłopoty hut, kopalni czy stoczni. Okazało się, że mieliśmy rację - mówi Jacek Faltynowicz, prezes katowickiej firmy zajmującej się głównie wykonawstwem usług elektromontażowych. Dzięki temu Elektrobudowa nie ma kłopotów z płynnością. Po trzech kwartałach przychody spółki wynoszą 167 mln zł i są praktycznie takie same, jak przed rokiem. Gorzej jest z rentownością. Zysk operacyjny ukształtował się bowiem na poziomie 2,9 mln zł (wobec 9,2 mln zł), a zysk netto 983 tys. zł (2,3 mln zł).
- O tym, czy zrealizujemy tegoroczną prognozę zysku netto, będzie wiadomo mniej więcej w połowie listopada. Natomiast przychody powinny być nieco wyższe niż w 2001 r. - mówi prezes Faltynowicz. Elektrobudowa przewiduje, że zamknie rok zyskiem netto na poziomie 3,9 mln zł. Zdaniem szefa spółki, wiele będzie zależeć od płatności przy kontraktach, których realizacja się opóźnia z przyczyn zależnych od zleceniodawców.
Spółka będzie w najbliższym czasie starała się o kontrakty podwykonawcze przy realizacji dużych inwestycji w Warszawie, m.in. Złotych Tarasów i terminalu na Okęciu. - Liczymy także na eksport, zwłaszcza na Wschód. W tym roku wartość kontraktów realizowanych na Białorusi wyniesie około 10 mln zł - twierdzi szef Elektrobudowy. Raczej nic nie wyjdzie natomiast z planów akwizycji firmy zajmującej się automatyką przemysłową. - Przebadaliśmy kilkadziesiąt przedsiębiorstw, które jednak nie spełniały naszych oczekiwań. Obecnie przyglądamy się już tylko jednej. Najprawdopodobniej dział automatyki stworzymy sami - mówi prezes Faltynowicz.