Pod koniec listopada Urząd Regulacji Telekomunikacji (obecnie URTiP) wydał decyzję obniżającą niemal o połowę stawki, jakie PTC płaciła na rzecz TP SA za połączenia generowane w sieci Era, a kończone w sieci operatora narodowego. Telekomunikacja odwołała się od tego postanowienia, a Sąd Antymonopolowy ostatecznie je uchylił. - Nie postrzegamy tego jako przegranej. Sąd miał jedynie zastrzeżenia do uzasadnienia decyzji URT - powiedział Bogdan Koblański, rzecznik prasowy URTiP. Na ten sam fakt zwracają uwagę przedstawiciele operatora sieci komórkowej Era. - Spodziewamy się, że URTiP, jako kluczowa dla rynku telekomunikacyjnego instytucja, podtrzyma swoją wcześniejszą decyzję, przedstawiając lepsze jej uzasadnienie - stwierdził Antoni Mielniczuk, dyrektor departamentu spraw publicznych i komunikacji PTC. Sąd Antymonopolowy uchylając decyzję wyraził zastrzeżenia co do sposobu ustalenia przez URT nowych stawek należnych TP SA.
Problem polega jednak na tym, że decyzja, która na 11 miesięcy zmieniła stawki w rozliczeniach między dwoma operatorami, została uchylona. Marek Józefiak, prezes TP SA, podczas wczorajszej konferencji prasowej zapowiedział, że kierowana przez niego spółka będzie domagała się wyrównania różnicy w opłatach. Zagrożenia nie widzi tu PTC. - Działaliśmy na podstawie decyzji urzędu państwowego. W związku z tym jakiekolwiek roszczenia nie mogą być kierowane przeciwko nam - stwierdził dyrektor A. Mielniczuk. Z argumentacją tą nie zgadza się TP SA. Spółka najprawdopodobniej wystąpi z roszczeniami wobec Ery, a ta będzie mogła ewentualnie dochodzić swych racji w sprawie przeciwko Skarbowi Państwa. Z szacunkowych wyliczeń wynika, że kwota, którą operator sieci komórkowej będzie musiał wyrównać TP SA, może przekroczyć 30 mln zł.
Co ciekawe, anulowanie rozstrzygnięć URT w rozliczeniach TP SA z PTC może być precedensem. Na podobnych zasadach obniżono bowiem opłaty wnoszone na rzecz Telekomunikacji Polskiej przez innych operatorów, w tym między innymi przez Polkomtela.