Reklama

Priorytetem jest zarabianie pieniędzy

Z Mariuszem Gromkiem, prezesem Cersanitu, rozmawia Grzegorz Zybert

Publikacja: 21.11.2002 08:12

Cersanit finansował dotychczas inwestycje z kredytów. Skąd nagle decyzja o pozyskaniu środków w drodze emisji akcji?

Mamy kolejne ciekawe projekty inwestycje o niskim, naszym zdaniem, ryzyku. Żeby je finansować, konieczny jest udział środków własnych. Wynika to z obecnego poziomu zadłużenia spółki. Jest ono stosunkowo wysokie, choć absolutnie niegroźne dla firmy. Jednak bezpieczniej i w zgodzie z postulatami banków będzie, jeśli na kolejne projekty spółka wyłoży około 30-35% środków własnych.

Czyli realizowane obecnie inwestycje - fabryka płytek ceramicznych i wanien akrylowych - zostaną zakończone z kredytów, a emisja pójdzie na zupełnie nowe projekty?

Tak.

O jakie przedsięwzięcia chodzi?

Reklama
Reklama

Myślimy o dwóch projektach. Będzie to trzeci zakład płytek ceramicznych o zdolnościach produkcyjnych 6-7 mln mkw, co zwiększy nasze zdolności do 18-19 mln mkw. Druga inwestycja to budowa w Starachowicach fabryki mebli łazienkowych o wysokim stopniu przetworzenia i ciekawym wzornictwie. Decydujemy się na to z dwóch powodów. Po pierwsze, chcemy oferować kompletną gamę produktów wykończeniowych. Po drugie, konkurencja na rynku mebli jest bardzo rozproszona. Żaden z producentów nie zdobył więcej niż 7-8% krajowego rynku. Jesteśmy absolutnie pewni powodzenia tego pomysłu.

Spółka nie skończyła jeszcze budowy drugiego zakładu produkcji płytek, a już myśli o trzecim...

Rynek jest w tym segmencie bardzo przyjazny Cersanitowi. Nawet po uruchomieniu drugiej fabryki, kiedy zdolności sięgną 12 mln mkw rocznie, nasz udział w rynku krajowym będzie wynosił kilkanaście procent. Uważamy, że jego zwiększenie nie powinno stanowić problemu. Poza tym bardzo obiecująco wygląda obecnie eksport.

Czy spółka myśli o budowie fabryki poza granicami Polski?

Dla nas ciągle kluczowy jest rynek krajowy i o niego głównie dbamy. Niemniej wszystkie nasze zakłady będą produkowały więcej niż można sprzedać w kraju. Dlatego eksport stale się zwiększa. Na razie nie ma planów budowy fabryki za granicą. Zaczynamy jednak analizować pewien interesujący projekt. Obecnie jest za wcześnie na szczegóły. Mogę tylko powiedzieć, że raczej będzie to kierunek wschodni.

Jakie będą tegoroczne i przyszłoroczne wydatki inwestycyjne?

Reklama
Reklama

Dokończenie już rozpoczętych inwestycji pochłonie około 75 mln zł. Koszt kolejnej fabryki płytek szacujemy na 100-110 mln zł, a zakładu mebli łazienkowych na 20-25 mln zł.

Jaki jest obecnie udział Cersanitu w polskim rynku?

W przypadku ceramiki sanitarnej wynosi on około 45%. Są to nasze, bardzo dokładne, badania rynkowe. Jest to poziom satysfakcjonujący nas i wydaje się, że nie ma już istotnych możliwości jego efektywnego zwiększania.

Jeśli chodzi o wanny, posiadamy około 15% rynku, przy czym naszym celem, po uruchomieniu nowej fabryki, jest 25%. W kabinach prysznicowych udział na razie jest śladowy, a będzie wynosił poniżej 20%.

Nie będziemy walczyli za wszelką cenę o udziały w rynku. Dla nas priorytetem jest zarabianie pieniędzy. Jeżeli na rynku polskim zwiększanie sprzedaży nie będzie opłacalne, to ulokujemy produkcję za granicą.

Wyniki spółki po trzech kwartalach są bardzo dobre. Czego można spodziewać się w ostatnich miesiącach tego roku oraz w 2003 r.?

Reklama
Reklama

Wyniki są zgodne z budżetem. Czwarty kwartał będzie przyzwoity. Obecnie pracujemy nad założeniami przyszłorocznymi i myślę, że akcjonariusze będą z nich usatysfakcjonowani. Cersanit chce utrzymać istotny przyrost sprzedaży i zysków.

Ale chyba nie aż taki, jak dotychczas?

Oczywiście, że nie. Takich ogromnych wzrostów już nie będzie, ale nadal będą one przyzwoite. Zaczniemy powoli koncentrować się na innych wskaźnikach, typu ROA czy ROE.

Dlaczego emisja zostanie przeprowadzona z prawem poboru?

Przy strukturze akcjonariatu, jaka jest w Cersanicie, musieliśmy przed emisją przeprowadzić konsultacje z wiodącymi akcjonariuszami. Okazało się, że są oni w dalszym ciągu skłonni inwestować w spółkę. Mamy zapewnienie, że skorzystają z prawa poboru. To ewidentny sygnał dla innych inwestorów, że warto kupić nasze akcje.

Reklama
Reklama

Tylko jak przy tak małej płynności kupić akcje spółki?

Niska płynność jest rzeczywiście naszą bolączką, ale chyba na razie trzeba się z nią pogodzić. Rzadkie dobra są cenne i rzeczywiście jest problem z kupnem walorów Cersanitu na GPW. Nowa emisja może tylko w minimalnym stopniu poprawić płynność.

Czy, Pana zdaniem, cena 36 zł jest atrakcyjna dla potencjalnych nabywców?

To jest uczciwa cena. Nie jest za niska, natomiast zawiera dyskonto w stosunku do ostatnich notowań giełdowych.

Jaka jest szansa na sprzedaż większościowego pakietu akcji Cersanitu przez Michała Sołowowa? Czy zagraniczni inwestorzy strategiczni zgłaszają się do spółki?

Reklama
Reklama

Muszę przyznać, że jest takie zainteresowanie. Cersanit trzeba traktować jak towar. Jeśli cena, jaką Michał Sołowow mógłby uzyskać, byłaby dobra, być może sprzedałby swoje akcje. Chociaż muszę przyznać, że ja, z racji formalnych i mniej formalnych kontaktów z naszym największym akcjonariuszem, wiem, że Cersanit jest przez niego postrzegany jako ciekawa inwestycja na wiele lat. Teoretycznie sprzedaż jest więc możliwa, choć, moim zdaniem, bardzo mało prawdopodobna.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama