Wraz z wejściem w życie w 2001 r. nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości, firmy działające w sektorze reklamy zewnętrznej utraciły ważnych klientów. Do tego momentu udział browarów w wydatkach na reklamę uliczną rósł z roku na rok, mimo że zgodnie z prawem promować mogły w ten sposób jedynie marki bezalkoholowe. W 1999 r. producenci piwa wydali na ten cel 58 mln zł (dane Media Watch, AMS), co stanowiło ok. 13% łącznych przychodów działających w Polsce firm outdoorowych. Rok później wielkość ta wzrosła do 70,7 mln zł, a w kolejnym, w którego połowie zaczęło obowiązywać legislacyjne ograniczenie - już tylko 49,4 mln zł.
Pianka nawet nie na dwa palce
- Nie spodziewamy się, aby zniesienie zakazu reklamy piwa na nośnikach reklamy zewnętrznej pozwoliło nam odzyskać utracone 10% przychodów - powiedział Janusz Malinowski, prezes Stroer Polska, jednej z największych grup działających w sektorze reklamy zewnętrznej. - Sądzę, że browary będą miały ok. 3-5-proc. udział w naszych obrotach. W ciągu ostatniego 1,5 roku, kiedy w wyniku wprowadzenia zakazu reklamy najpierw tytoniu, a potem piwa utraciliśmy 30% przychodów, portfel zleceniodawców Stroera zmienił się. Coraz większą rolę odgrywają w nim hipermarkety i sektor motoryzacyjny. Istotne znaczenie mają również telekomunikacja i finanse - wyjaśnił.
Browary sobie poradzą
- Restrykcja nie ograniczyła konsumpcji piwa (a o kontrolę nadmiernego spożycia przecież chodzi w ustawie), bo od momentu, gdy weszła w życie, rynek wzrósł o 7%. W warunkach większej swobody w zakresie reklamy - jego wielkość rosła rocznie jedynie o 0,5% - powiedział Paweł Kwiatkowski, rzecznik Kompanii Piwowarskiej. Grupa, którą reprezentuje, sprzedała w tym roku o 9% więcej napoju niż w odpowiednim okresie ubiegłego roku.