Obroty kwitami największego polskiego banku - Pekao - wyniosły w ubiegłym miesiącu na londyńskim parkiecie ok. 140 mln funtów. W Wielkiej Brytanii przy obliczaniu wartości obrotu przy handlu GDR-ami uwzględnia się tylko jedną stronę transakcji. Dla porównania z obrotami w Polsce należy tę wartość podwoić. Oznacza to, że w zeszłym miesiącu obrót kwitami Pekao sięgnął na tamtejszym rynku ok. 280 mln funtów. Według wczorajszego kursu angielskiej waluty (1 funt=6,23 zł), daje to 1,744 mld zł. W tym samym czasie na GPW wartość handlu akcjami Pekao wyniosła 808,4 mln zł, czyli dwukrotnie mniej.
Podobnie dzieje się w przypadku TP SA oraz PKN Orlen. Przykładowo, w październiku obroty walorami pierwszej spółki wyniosły 720,8 mln zł w kraju i 996,8 mln zł na LSE, a drugiej odpowiednio 552 mln zł oraz 1,43 mld zł.
Kwity Pekao, TP SA i PKN skupiają większość obrotu polskimi papierami w londyńskim City. Handel na pozostałych walorach notowanych na LSE nie jest już tak imponujący, choć nie odstaje w znacznym stopniu od osiąganego na krajowym rynku. Przykładowo, w sierpniu br. obrót na BPH-PBK wyniósł 176,6 mln zł na GPW i ok. 87 mln zł na LSE.
Obroty polskimi kwitami depozytowymi zmniejszyły się w porównaniu z tymi sprzed 3-4 lat. Nie jest jednak prawdą, że rynek ten zamiera. - Powodem zmniejszenia zainteresowania GDR-ami są ogólny spadek aktywności inwestorów i bessa na giełdach - powiedział PARKIETOWI Gene Green, wiceprezydent Bank of New York w Wielkiej Brytanii, głównego depozytariusza GDR-ów polskich spółek notowanych na LSE. - Wraz z nadejściem ożywienia handel najprawdopodobniej znów wzrośnie, tak jak kilka lat temu. Na tymczasowe zmniejszenie obrotów mogło mieć także wpływ przejście części inwestorów zagranicznych na rynek krajowy. Jest on teraz bardziej chłonny niż kiedyś i pozwala międzynarodowym instytucjom zaspokajać swoje potrzeby inwestycyjne bezpośrednio na warszawskiej giełdzie - dodał.
Piotr Kamiński, wiceprezes GPW, przyznał, że tak duże zainteresowanie GDR-ami jest pozytywnym zjawiskiem. - Znaczne obroty kwitami naszych firm w Londynie świadczą o dużym zainteresowaniu Polską na Zachodzie. Rozwój tego rynku stanowi swoistą promocję naszego kraju i nie powinien być postrzegany jako konkurencja dla giełdy w Warszawie. Przeciwnie, symbioza jest tu jak najbardziej możliwa - stwierdził prezes P. Kamiński. Podkreślił, że handel GDR-ami nigdy nie będzie dobrze prosperował, jeśli akcje w kraju nie będą wystarczająco płynne.