Szesnastu czołowych producentów samochodów na rynku północnoamerykańskim, którym przewodzą General Motors, Ford i Chrysler, zwiększyło wydatki na rabaty i inne zachęty do rekordowej kwoty 3746 USD na jedno auto. Dzięki temu sprzedadzą w tym roku w USA i w Kanadzie 19,8 mln samochodów osobowych i lekkich ciężarówek, a więc niemal tyle samo, ile w 2000 r. (19,9 mln), który był pod tym względem najlepszy w historii tego rynku.
Jednocześnie jednak zysk operacyjny GM, Forda i Chryslera spadnie w tym roku do łącznej kwoty 8,37 mld USD. Będzie to wprawdzie 34 razy więcej niż 242 mln USD zarobione przez te spółki w ub.r., ale też o 51% mniej niż 17,15 mld USD zysku, osiągniętego w 2000 r., a więc ostatnim, w którym producenci nie oferowali nieoprocentowanych kredytów.
Dlatego też kursy akcji amerykańskich koncernów motoryzacyjnych spadają. Papiery Forda staniały w tym roku o 37%, GM o 22%, a Chryslera o 19%.
Japońscy i europejscy producenci, Toyota, Honda i BMW, zwiększają produkcję w USA, aby tam zrekompensować spadek popytu na rodzimych rynkach. Toyota, Honda i Nissan zarobią w tym roku w USA łącznie 20,8 mld USD, czyli o 62% więcej niż w 2000 r. GM, Ford i Chrysler walczą rabatami o utrzymanie udziałów w rynku. Ceny ich samochodów spadają więc, ale koszty pracy wciąż rosną, co powoduje kurczenie się zysków.
Na przykład Toyotę wyprodukowanie jednego samochodu kosztuje o 1500 USD mniej niż trzy największe amerykańskie spółki. To umożliwiło jej zarobienie w I półroczu, zakończonym 30 września, 554 mld jenów, czyli o 90% więcej niż w takim samym okresie ub.r.