Elektromontaż Export już od dłuższego czasu ma kłopoty z terminowym regulowaniem zobowiązań. Spółka, podobnie jak wiele giełdowych firm budowlanych, odczuła dekoniunkturę na rynku i znaczne ograniczenie inwestycji. Od kilku miesięcy jej długi pojawiają się regularnie na listach wierzytelności do sprzedaży. W połowie października wniosek o ogłoszenie upadłości złożyła nawet firma Cash Flow (zajmująca się obrotem wierzytelnościami), aby przyspieszyć spłatę długu przez giełdową firmę.

Problemy z wyegzekwowaniem długu ma też giełdowa Elektrobudowa. Chodzi o kwotę około 1,2 mln zł. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, obie spółki doszły do porozumienia w miniony weekend i Elektromontaż spłaci zobowiązania w ratach.

Z naszych informacji wynika też, że konta giełdowej spółki zajął komornik. Działa w interesie m.in. Elkomtechu Łódź, któremu Elektromontaż jest winien około 400 tys. zł. Przedstawiciele łódzkiej spółki odmówili wczoraj komentarza w tej sprawie. - Chcemy spłacić wierzyciela jeszcze przed świętami - powiedział Fabian Kras, specjalista ds. obrotu papierami wartościowymi w Elektromontażu Export.

W poniedziałek wieczorem warszawska spółka zaplanowała posiedzenie rady nadzorczej. W jej trakcie miały być dyskutowane bieżące sprawy, a także plan na przyszły rok. Niewykluczone że zarząd przedstawi radykalny program dalszej restrukturyzacji firmy. Spółka redukuje koszty, zmniejsza zatrudnienie. Liczy także na sprzedaż zbędnych składników majątku. Kilka miesięcy temu szacowano, że zbycie nieruchomości powinno zasilić kasę firmy około 30 mln zł. Jednak na trudnym rynku nie jest łatwo uzyskać ze sprzedaży nieruchomości satysfakcjonujące ceny, stąd cały proces się opóźnia. Do momentu zamknięcia tego wydania PARKIETU nie udało się nam uzyskać informacji na temat przebiegu obrad.

Inwestorzy już dawno przestali wierzyć w poprawę kondycji Eletromontażu Export. Kurs spółki już od kilkunastu miesięcy porusza się w trendzie spadkowym, który w połowie br. przybrał na sile. Wczoraj walory były notowane po 58 groszy.