Z wyjątkiem jednej, niewielkiej transakcji akcjami Jupitera, wszystkie pozostałe dotyczyły papierów funduszy kontrolowanych przez BRE Bank. W przypadku Fund.1 NFI właściciela, w 7 pakietówkach, zmieniło ponad 4,8 mln akcji, czyli 16% kapitału. Ceny w większości przypadków wynosiły 3,11 - 3,12 zł za walor i były niższe od piątkowego zamknięcia (3,32 zł). W największej, obejmującej niespełna 5% kapitału, transakcji płacono jednak znacznie więcej - po 4,36 zł za papier.
W przypadku Victorii ceny sięgały 2,61 - 2,64 zł za akcję. Były znacznie wyższe od piątkowego kursu (2,09 zł). W 5 transakcjach właściciela zmieniło 3,7 mln papierów (12,3% kapitału).
Do największych przetasowań doszło w Fortunie. Wolumen 7 transakcji wyniósł łącznie aż 5,75 mln akcji, reprezentujących ponad 19% kapitału. Ceny sięgały 3,07-3,09 zł, z wyjątkiem jednej transakcji (na ponad 600 tys. papierów), w której płacono po 4,49 zł. Piątkowe zamknięcie to 3,32 zł. Wartość obrotu, biorąc pod uwagę wszystkie transakcje dotyczące akcji NFI z grupy BRE Banku, to ponad 90 mln zł.
Analitycy są zgodni: w tych przypadkach, w których sprzedający bierze za akcje więcej niż wynosi ich rynkowa wycena, sprawa jest prosta - to window dressing, czyli upiększanie wyników na koniec roku. A w tych przypadkach, w których ceny są niższe od rynkowych, najprawdopodobniej chodzi o...to samo. Z tym, że musimy poczekać na transakcje odwrotne.
Wśród zainteresowanych tego typu transakcjami może być strategiczny udziałowiec funduszy - BRE Bank, który w tym roku na wielu inwestycjach kapitałowych poniósł stratę. Na jego udział w pakietówkach wskazuje też układ akcjonariatu w funduszach.