Reklama

Gdyby Noe teraz żył

Publikacja: 04.01.2003 09:29

Rok 2003. Biblijny Noe mieszka w Polsce. Pewnego dnia ukazuje mu się Stwórca i mówi: - Za rok ześlę wielki deszcz, który zaleje i zniszczy całą Ziemię. Byłeś wierny mym przykazaniom, więc cię oszczędzę. Zbuduj arkę i zabierz na nią żonę, dzieci i po parze ze wszystkich żyjących na ziemi zwierząt. Pamiętaj jednak, że masz dokładnie rok. To powiedziawszy Stwórca zniknął, a u stóp Noego pojawia się szczegółowy plan arki.

Mija dwanaście miesięcy. Nad Ziemią pojawiają się ciężkie deszczowe chmury. Nagle Stwórca patrzy, a Noe siedzi na wzgórzu i płacze. - Noe! - krzyczy Stwórca - Gdzie jest arka?

Noe szlocha: - Boże, wybacz mi proszę. Zrobiłem, co w mojej mocy ale wyniknęły problemy. Najpierw musiałem uzyskać zezwolenie na budowę arki, a Twe plany nie w pełni zgadzały się z przepisami. Konieczne było więc wynajęcie inżynierów, którzy nanieśli zmiany. Później musiałem przekonać Państwowy Rejestr Statków, że na arce nie jest wymagany system przeciwpożarowy i szalupy. Musiałem też przekonać urząd skarbowy, że arka nie będzie służyć do celów zarobkowych i w związku z tym nie mam obowiązku rejestrowania działalności gospodarczej. Miałem też problemy ze stowarzyszeniem "Fajne miasto", które twierdziło, że arka psuje wizję architektoniczną miasta i próbowało zablokować budowę. Za 2 mln zł darowizny dali mi spokój, ale zaczęły się problemy z Zielonymi, którzy nie mogli mi darować wycięcia drzew na arkę.

Kiedy zacząłem wprowadzać zwierzęta, stowarzyszenie ich obrońców pozwało mnie do sądu za to, że chcę ratować tylko po dwa z każdego gatunku. Potem nagle pojawili się tajniacy ze służb specjalnych, żądając ode mnie mapy planowanej powodzi. Posłałem im globus.

Teraz mam problem ze Stowarzyszeniem Równych Szans, które pyta, dlaczego na arce nie ma ludzi niewierzących. Dodatkowo, na wniosek ministra finansów wszczęto kontrolę, czy budowa arki i przygotowania do powodzi nie mają na celu uniknięcia płacenia podatków. Boże potrzebuję 5-6 lat, by skończyć pracę.

Reklama
Reklama

Po tym wywodzie niebo zaczyna się przejaśniać. Pojawia się tęcza. - Boże, czy to znaczy, że nie zniszczysz Ziemi? - pyta Noe. - Nie, wasz rząd już to zrobił.

Ta zaczerpnięta z internetu i dostosowana do polskich realiów (w oryginale sprawa dotyczy USA) historia wydaje się dość dobrze charakteryzować problemy, z jakimi wielu z nas będzie musiało się w tym roku zmierzyć. Ponieważ jednak po hucznych zabawach sylwestrowych większość czytelników z pewnością z optymizmem patrzy w przyszłość (chyba że uwierzyli pewnemu bankowi, iż zakończy rok wynikiem oscylującym wokół zera), różowe okulary założę i ja. Będzie lepiej. Przyjmą nas do Unii Europejskiej, a tam biurokratów jak na lekarstwo...

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama