Reklama

Prawie 0,5 mln zł od sponsorów

Z Jarosławem Dominiakiem, prezesem Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 23.01.2003 08:37

W 2001 roku przychody SII wyniosły prawie 0,5 mln zł. Środki te pochodziły głównie od sponsorów i pieniędzy przekazanych przez firmy na organizację spotkań czy konferencji. Niewielkie kwoty otrzymali Państwo w ramach opłat członkowskich. Czy wystarczyło tych środków?

Kwoty, którymi dysponujemy, są niewystarczające, a potrzeby związane z edukacją i ochroną inwestorów są zdecydowanie większe. Na naszym rynku na edukację trzeba by było przeznaczyć 30-40 mln zł rocznie.

W zeszłym roku przeszło 70 tys. zł zaksięgowali Państwo jako koszty realizacji umów sponsoringowych. Czy są to prowizje zarządu SII od pozyskanych kwot?

Absolutnie nie. Zarząd Stowarzyszenia nie pobiera żadnych prowizji.

Ile Pan zarabia w Stowarzyszeniu?

Reklama
Reklama

Wynagrodzenie 3-osobowego zarządu SII jest podawane w sprawozdaniu rocznym. W 2001 roku łączne wynagrodzenie brutto zarządu SII wyniosło 44 828,57 (1245 zł brutto miesięcznie na członka zarządu).

Na co Stowarzyszenie wydaje pieniądze? Koszty samej tylko działalności statutowej w 2001 r. wyniosły prawie 170 tys. zł.

Odpowiedź na to pytanie została udzielona podczas walnego zebrania SII w Warszawie, a sprawozdanie finansowe zostało przyjęte przez komisję rewizyjną oraz walne zebranie Stowarzyszenia.

Koszty ogólnego zarządu w 2001 r. wyniosły prawie 100 tys. zł. Co się na nie złożyło?

Odpowiedź jak wyżej (red.).

W zeszłym roku jednym ze sponsorów spotkania znanego pod nazwą Wall Street była spółka 4Media. Czy fakt, że SII otrzymało środki od tej firmy miał jakikolwiek związek z tym, że mimo zarzutów o wprowadzanie inwestorów w błąd, krzywdzenie wierzycieli czy doprowadzanie spółek zależnych do upadłości (wskutek jej działań zawieszono wydawanie dwóch dzienników, "Życia" oraz "Prawa i Gospodarki"), nie prowadzili Państwo żadnych działań, aby wyjaśnić tę sprawę?

Reklama
Reklama

Konferencja odbyła się w maju 2001 r., a wydarzenia, o których Pani wspomina, miały miejsce kilka miesięcy później. Podejmując działania mające na celu obronę indywidualnych inwestorów, z reguły opieramy się na zgłoszeniach od naszych członków, gdyż to ich interesów bronimy. W przypadku 4Media nie otrzymaliśmy żadnej skargi.

A Państwo sami nie dostrzegli nieprawidłowości w przypadku np. gdy 4Media informowała o realizacji wysokich prognoz finansowych, podczas gdy na koniec roku okazało się, że spółka poniosła olbrzymią stratę?

Zasady angażowania się Stowarzyszenia w konkretne sprawy wyjaśniłem w odpowiedzi na poprzednie pytanie.

Ale w zeszłym roku była to najgłośniejsza sprawa, związana z łamaniem praw akcjonariuszy, pracowników i osób współpracujących ze spółką.

Nie przeceniajmy roli Stowarzyszenia. SII nie jest organizacją broniącą praw pracowników czy kontrahentów spółki.

W siedzibie głównej SII we Wrocławiu pracuje 5 osób. Samych oddziałów regionalnych jest 15. Czy prawie 20 osób to za mało?

Reklama
Reklama

Proszę jednak zauważyć, że Stowarzyszenie jest typową organizacją pozarządową. Zaangażowanie osób z oddziałów regionalnych ma charakter społeczny i polega głównie na organizowaniu działalności SII na danym terenie. Nie są to osoby, które dają nam zaplecze analityczne. A ich głównym zadaniem jest aktywizacja lokalnych środowisk inwestorów.

Wcześniej jednym ze sponsorów Stowarzyszenia był Elektrim. I również w tym przypadku, mimo że pojawiały się zarzuty odnośnie do złego zarządzania spółką, nie zgłaszali Państwo do niej żadnych zastrzeżeń. Nie zostały też złożone żadne oficjalne skargi.

Uściślijmy. W chwili kiedy w Elektrimie zaczęły się kłopoty, spółka ta w żaden sposób nie wspierała działań SII. Natomiast Stowarzyszenie umożliwiło swoim członkom bezpośrednie spotkanie z zarządem Elektrimu, na którym można było zadać wszystkie pytania. Inwestorzy mogli się wypowiedzieć i zażądać wszelkich wyjaśnień.Wyjaśnienia zarządu Elektrimu rozwiały wszystkie wątpliwości?

Na to pytanie mogliby odpowiedzieć akcjonariusze spółki, którzy uczestniczyli w spotkaniu z przedstawicielami zarządu.

Czy może Pan podać przykład przynajmniej jednej interwencji SII, która została zakończona sukcesem?

Reklama
Reklama

Na przykład Grajewo, gdzie drobni inwestorzy nie chcieli się zgodzić na zaproponowaną cenę akcji w wezwaniu ogłoszonym przez inwestora strategicznego spółki - grupę Pfleiderer. W przeddzień posiedzenia Komisji przekonywaliśmy KPWiG w trakcie kilku rozmów telefonicznych, aby ta nie zgodziła się na warunki wezwania.

Kogo Pan przekonywał do swoich postulatów?

Rozmawialiśmy z panem Kachniewskim, ówczesnym rzecznikiem prasowym KPWiG.

Dlaczego rozmawiał Pan z rzecznikiem prasowym? Przecież nie w jego kompetencjach leżało wydanie decyzji, na której Panu zależało.

W sytuacjach kiedy czas odgrywa dużą rolę, droga formalna, czyli wysłanie pisma do przewodniczącego Komisji, byłaby przysłowiową musztardą po obiedzie, a chodzi przecież o ochronę praw inwestorów, a nie zachowanie formalnych procedur.

Reklama
Reklama

A jakie powinny być rozmiary Stowarzyszenia, aby KPWiG uznała Państwa za poważnego partnera do rozmów?

W zasadzie problem ten sprowadza się do błędnego koła. Komisja stoi na stanowisku, że jesteśmy za małą organizacją, aby już obecnie mieć głos doradczy. My z kolei twierdzimy, że co prawda nie jesteśmy dużą organizacją, ale jedyną tego typu. I dopóki nie będzie innej organizacji, dlaczego nie możemy mieć większego wpływu na decyzje podejmowane w Komisji? Mamy nadzieję, iż uda się w tej sytuacji uzyskać kompromisowe rozwiązanie.

Chcą Państwo otrzymywać większą pomoc ze strony KPWiG?

Z pewnością. Oczekujemy bardziej zdecydowanych kroków zarówno ze strony Komisji, ale przede wszystkim prokuratury. Chciałbym, aby w ustawie "Prawo o publicznym obrocie" znalazł się zapis, że organizacja reprezentująca inwestorów indywidualnych będzie miała głos doradczy w działaniach podejmowanych przez KPWiG. Podczas ostatniej rozmowy z przewodniczącym KPWiG uzyskałem informację o planach wprowadzenia instytucji podmiotu zainteresowanego, który ułatwiłby skuteczniejsze działanie naszej organizacji.

Jakie akcje, poza Grajewem, organizowane przez SII, może Pan jeszcze zaliczyć do udanych?

Reklama
Reklama

Jest to np. łomżyńska spółka Pepees, gdzie m.in. dzięki naszym działaniom udało się zablokować niekorzystną dla mniejszościowych akcjonariuszy emisję akcji. W przypadku tej spółki jednak nasza organizacja była właściwie bezsilna. Sporym pakietem akcji dysponuje Skarb Państwa, który działa de facto wbrew własnemu interesowi. Głosuje za to na korzyść największego inwestora tej firmy Józefa H. Gierowskiego. Pani, która reprezentowała MSP na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, głosowała zgodnie z instrukcjami tego inwestora.

Czy w innych spółkach również spotkał się Pan z działaniem MSP na szkodę spółki?

Tak. Niejednokrotnie tam, gdzie Skarb Państwa dysponuje mniejszościowym pakietem akcji, dochodzi do konfliktów związanych z nadzorem właścicielskim. Obecnie taka sytuacja jest w jednej ze spółek, gdzie SII zebrało pełnomocnictwa już od przeszło 1000 drobnych inwestorów. Wystąpiliśmy do MSP, żeby wprowadzić wspólnego członka do rady nadzorczej. Mieliśmy nawet pewne wspólne ustalenia, do których dochodziliśmy przez pół roku. Jednak w pewnym momencie ktoś z otoczenia tej spółki, komu nie na rękę były wspólne działania MSP z SII, powiedział nam, że zrobi wszystko, żeby MSP wycofało się z wcześniejszych ustaleń. I zdołał przekonać przedstawiciela ministerstwa do zmiany poglądów zaledwie w ciągu weekendu.

Czy oprócz Grajewa i Pepeesu SII podejmowało jeszcze konkretne działania w innych spółkach?

W wyniku działań SII nie doszła do skutku fuzja Yawalu i Pagedu. Przed fuzją sztucznie zawyżano wartość jednej i pomniejszano drugiej spółki. Następnie ustalono parytet akcji na podstawie kursu akcji z rynku bez płynności. Powołany biegły rewident potwierdził nasze zastrzeżenia. Wspomniane zastrzeżenia były podstawą decyzji KPWiG o wstrzymaniu emisji akcji połączeniowych.

W Mostostalu Płock spieramy się z większościowym akcjonariuszem o wykorzystanie środków z emisji akcji. Dziś korzysta z nich tylko jeden akcjonariusz, mamy również zastrzeżenia co do zgodności ze statutem dzielenia zysku. Sąd nieprawomocnym wyrokiem przyznał akcjonariuszom mniejszościowym rację w tej sprawie. Pozew jest w sądzie. Dziś Stowarzyszenie działa w porozumieniu z akcjonariuszami dysponującymi kilkunastoprocentowym udziałem w kapitale spółki. Na wyniki musimy jeszcze trochę poczekać.

I na tym polega Państwa sukces?

O sukcesie będziemy mogli mówić, kiedy te wszystkie działania przyniosą wymierne korzyści drobnym akcjonariuszom. Niestety, przeszkodą jest sposób działania polskich sądów.

Mówi Pan o interwencjach podejmowanych przez Stowarzyszenie wyłącznie w przypadku spółek o niewielkiej kapitalizacji. A co z dużymi? Czasami zarzuca się Państwu, że ponieważ duże firmy są sponsorami SII, to dlatego nie występujecie przeciwko nim.

Nie spotkaliśmy się nigdy z takimi zarzutami. Stowarzyszenie interweniowało np. w sprawie Stomilu (tekst listu otwartego publikowany był również na łamach Parkietu). Interwencje podejmujemy zawsze w odpowiedzi na konkretne zarzuty inwestorów. Duże spółki w zasadzie lepiej przestrzegają zasady corporate governance..

Czy zdarzają się przypadki, że odmawiają Państwo pomocy drobnym inwestorom?

Nie. Nigdy nie odmawiamy rozpatrzenia konkretnej sprawy. Nie zawsze jednak roszczenia inwestorów są zasadne. Przykładowo, mieliśmy dwa przypadki sporu inwestora z biurem maklerskim, w których osoby umawiały się z pracownikami obsługującymi POK-i, że ci będą składali zlecenia, mając jedynie telefoniczny kontakt. I taka współpraca trwała do momentu pojawienia się strat. Wtedy zaczyna się szukanie winnych, ale wina w takim przypadku leży po obu stronach. Nie chcemy się w takie sprawy angażować.

Ilu członków chciało pozyskać Stowarzyszenie w momencie założenia?

Chcieliśmy, aby liczba członków w ciągu pierwszych pięciu lat funkcjonowania wyniosła 10 tys.

Zaczął się już czwarty rok funkcjonowania SII, ilu członków należy obecnie do organizacji?

Ponad 1400. Formalnie SII powstało w grudniu 1999 r. Mieliśmy wtedy 3 miesiące hossy internetowej. Od czasu jej zakończenia, na rynku kapitałowym panuje bessa. Nie jest łatwo w takich warunkach pozyskiwać nowych członków.

Jak wygląda sytuacja podobnych stowarzyszeń za granicą?

W Szwecji funkcjonuje założona 30 lat temu największa organizacja inwestorska w Europie. Do niedawna skupiała ona 130 tys. członków, jednak w ciągu ostatniego roku z członkostwa zrezygnowało około 30 tys. osób.

Czy w Polsce trudniej jest prowadzić organizację zrzeszającą niewielkich inwestorów, niż np. w Szwecji?

Zdecydowanie tak. Przede wszystkim Polacy nie lubią się zrzeszać, wolą aż zrobi się coś za nich. Znamy wiele takich osób, które mimo że nie są zadowolone z polityki prowadzonej przez zarząd danej spółki, nie występują oficjalnie z zarzutami, przyjmując bierną postawę.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama