Reklama

Poradzimy sobie bez inwestora branżowego

Z Janem Bronisławem Kryjakiem, prezesem Grupy Kęty, rozmawia Dariusz Wieczorek

Publikacja: 29.01.2003 07:57

Czy Grupa Kęty zrealizowała prognozę wyników finansowych na 2002 r.?

Bez problemów. Na razie nie mogę podać konkretnych kwot. Zysk netto grupy kapitałowej na poziomie 47 mln zł i przychody w wysokości 530 mln zł są niezagrożone. Spółka-matka zarobi około 20 mln zł.

Kęty są jedną z niewielu spółek giełdowych, które mimo pogorszenia koniunktury gospodarczej odnotowują dobre wyniki finansowe. Co robicie, aby przychody i zysk rosły, pomimo spadku cen aluminium - głównego surowca?

Zakończyliśmy najważniejsze inwestycje i główną część programu redukcji kosztów. Efekty widać było zwłaszcza w drugim półroczu 2002 r. Jestem przekonany, że zaprocentują również w kolejnych latach i będziemy dalej poprawiać wyniki. Zakładamy, że w tym roku przychody grupy i zysk netto zwiększą się o ponad 20% i wyniosą odpowiednio 634 mln zł i 57 mln zł.

Wzrost przychodów w 2002 r. to zasługa wyższej sprzedaży ilościowej. Odbieramy rynek konkurencji. Popyt na wyroby z aluminium pozostaje na tym samym poziomie, ale w niektórych sektorach - jak budownictwie - ostatnio spadał. Dynamicznie rośnie nam eksport, którego rentowność nie jest gorsza od sprzedaży krajowej. Stanowi on 24% przychodów. Eksport chcemy zwiększyć do 30%. Zakładamy, że uda nam się to osiągnąć pod koniec 2004 r.

Reklama
Reklama

Jakie udziały w rynku ma Grupa Kęty i o ile je zwiększyła?

Nasz udział w segmencie systemów aluminiowych wzrósł w ciągu dwóch lat z 28% do 45%, w opakowaniach giętkich z 17% do 21%, a w segmencie wyrobów wyciskanych i ciągnionych zwiększył się do około 52%. Myślę, że uda nam się zachować wysoką dynamikę sprzedaży w najbliższych latach. Nie osiągniemy już jednak tego, odbierając jedynie rynek konkurencji, tylko poprzez uruchamianie produkcji nowych asortymentów. Jeszcze w III kwartale tego roku ruszymy z produkcją folii termozgrzewalnej, która jest używana jako wieczka do opakowań margaryn czy jogurtów. Po zakupie majątku spółki ERG PAK z Oławy zwiększymy produkcję laminatów na bazie tworzyw sztucznych.

Zarząd ma zaproponować wypłatę dywidendy w wysokości 2 zł na akcję. Z zysku za 2001 r. firma wypłaciła 1 zł. Czy po 2003 r. będzie to już 3 zł?

Na pewno będziemy wypłacać dywidendę w następnych latach. Od 1995 r. nie dzieliliśmy zysków między akcjonariuszami, ponieważ były inwestowane w rozwój spółki. Łącznie na ten cel w ostatnich 7 latach skierowaliśmy około 120 mln euro. Trudno w tej chwili przewidzieć, czy co roku dywidenda będzie rosnąć o 1 zł. Chcielibyśmy, żeby tak było, ale to przecież zależy od poziomu wypracowywanych zysków przez spółkę- -matkę. Oczywiście, w celu zwiększenia wypłaty dla akcjonariuszy walne zgromadzenie może dokonać pewnych przesunięć środków w ramach kapitałów własnych. Możemy to wziąć pod uwagę.

W 2002 r. Kęty w celu umorzenia kupiły 15% własnych akcji po 45 zł każda. Spółka wydała ponad 70 mln zł. Czy buy back będzie jeszcze kontynuowany?

Decyzja o skupie akcji w celu umorzenia była słuszna. Uważam, że płaciliśmy za akcje tanio - dzisiaj kurs oscyluje wokół 54 zł. Choć wzrosło nam zadłużenie w połowie ubiegłego roku do około 150 mln zł, ponieważ na realizację buy backu wzięliśmy kredyt, to bez żadnych problemów sukcesywnie je zmniejszamy. Obecnie nasz dług wynosi około 120 mln zł, a do końca roku zredukujemy go do poziomu około 80 mln zł.

Reklama
Reklama

O tym, czy będziemy jeszcze kupować akcje w celu umorzenia, zadecyduje kilka czynników. Po pierwsze, cena walorów. Jestem przekonany, że dużego pakietu nie da się już kupić po tak atrakcyjnej cenie, jak nam się udało. Kolejne umorzenia doprowadziłyby do pogorszenia płynności akcji na giełdzie, a spółka chce być w prestiżowym indeksie WIG20. Ponadto zamiast inwestycji we własne akcje, możemy kupić firmę aluminiową i umocnić swoją pozycję na rynku.Jaką spółkę Kęty chcą przejąć? Ile możecie przeznaczyć na inwestycje kapitałowe?

Interesuje nas umocnienie pozycji w Europie Środkowowschodniej. Prowadzimy rozmowy z trzema firmami z branży z różnych krajów. Na razie nic więcej nie mogę ujawnić. Szukamy przedsiębiorstw, które mogłyby umocnić jeszcze bardziej pozycję naszych trzech segmentów lub umożliwić nam poszerzenie asortymentu o nowe produkty.

W listopadzie ubiegłego roku doszło do znaczących zmian w akcjonariacie. Fundusze Enterprise Investors i CS FB sprzedały prawie 25% walorów. Kęty są obecnie nadzieją "emerytów" - OFE kontrolują około 30% kapitału i są największymi akcjonariuszami. Czy spółka potrzebuje inwestora branżowego?

Dobrze nam się współpracuje z nowymi akcjonariuszami. Są to, podobnie jak Enterprise Investors, podmioty finansowe. Mają takie samo podejście do spółki i akceptują strategię jej rozwoju. Kęty wcale nie potrzebują inwestora branżowego. Mogą rozwijać się samodzielnie. W 2000 r. pojawiały się opinie, że sobie nie poradzimy. Zarząd nawet zaczął poszukiwać partnera. Z rozmów nic jednak nie wyszło - może i dobrze. Kęty są silne. Przy słabym stanie gospodarki w Polsce i na świecie zwiększamy przecież sprzedaż i zysk oraz eksport. To o czymś świadczy. Sami możemy walczyć o pozycję lidera w naszej części Europy.

Około 60% akcji Kęt znajduje się w wolnym obrocie. Inwestor branżowy może ogłosić wezwanie, skupić znaczą część akcji i przejąć kontrolę nad spółką. Czy ten scenariusz jest możliwy, takie wrogie przejęcie?

Teoretycznie jest to możliwe, ale mało prawdopodobne. Potencjalny inwestor musi rozmawiać z zarządem, zobaczyć spółkę, dokonać jej analizy. Kęty, jako spółka publiczna, od razu o takich negocjacjach poinformują wszystkich akcjonariuszy. Ponadto nie ma wrogich przejęć w przemyśle aluminiowym, zwłaszcza gdy chodzi o duże firmy. Małą spółkę wartą kilkadziesiąt milionów złotych można łatwo kupić. Ale nie nas. Wartość rynkowa Kęt wynosi obecnie około 500 mln zł. Trzeba też odpowiedzieć sobie na pytanie, jaką cenę zaakceptują inwestorzy finansowi, którzy płacili za nasze akcje po 44 zł. Na pewno znacznie wyższą od obecnego kursu, ponieważ spółka jest ciągle niedowartościowana - prognoza wskaźnika P/E na 2003 r. to około 8,3, a to moim zdaniem bardzo mało.

Reklama
Reklama

Kiedy członkowie zarządu skorzystają z opcji zakupu akcji serii C po cenie wynoszącej około 35 zł?

Na zakup akcji trzeba mieć duże środki, a ja na razie ich nie mam i moi koledzy z zarządu również. W ramach opcji do objęcia pozostało przecież jeszcze 430 tys. walorów (4% kapitału), za które trzeba zapłacić około 15 mln zł. Na jej realizację mamy czas do końca tego roku. Mam nadzieję, że uda się znaleźć finansowanie, wkrótce będziemy rozmawiać z bankami.

Czy zmiany kursu walut mają znaczący wpływ na wyniki spółki?

Dążymy do zbilansowania eksportu i importu. Kupujemy w jednej walucie i sprzedajemy w tej samej, aby różnice kursowe nie miały wpływu na wyniki. W skali miesiąca mamy o około 1 mln USD mniejszy eksport od importu. Jesteśmy więc już prawie zabezpieczeni przed negatywnymi zmianami na rynku walutowym. Dodatkowo około 95% naszych kredytów jest w złotych. Decyzje o przewalutowaniu zobowiązań bankowych podjęliśmy w czerwcu 2002 r.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama