O tym, czy będziemy jeszcze kupować akcje w celu umorzenia, zadecyduje kilka czynników. Po pierwsze, cena walorów. Jestem przekonany, że dużego pakietu nie da się już kupić po tak atrakcyjnej cenie, jak nam się udało. Kolejne umorzenia doprowadziłyby do pogorszenia płynności akcji na giełdzie, a spółka chce być w prestiżowym indeksie WIG20. Ponadto zamiast inwestycji we własne akcje, możemy kupić firmę aluminiową i umocnić swoją pozycję na rynku.Jaką spółkę Kęty chcą przejąć? Ile możecie przeznaczyć na inwestycje kapitałowe?
Interesuje nas umocnienie pozycji w Europie Środkowowschodniej. Prowadzimy rozmowy z trzema firmami z branży z różnych krajów. Na razie nic więcej nie mogę ujawnić. Szukamy przedsiębiorstw, które mogłyby umocnić jeszcze bardziej pozycję naszych trzech segmentów lub umożliwić nam poszerzenie asortymentu o nowe produkty.
W listopadzie ubiegłego roku doszło do znaczących zmian w akcjonariacie. Fundusze Enterprise Investors i CS FB sprzedały prawie 25% walorów. Kęty są obecnie nadzieją "emerytów" - OFE kontrolują około 30% kapitału i są największymi akcjonariuszami. Czy spółka potrzebuje inwestora branżowego?
Dobrze nam się współpracuje z nowymi akcjonariuszami. Są to, podobnie jak Enterprise Investors, podmioty finansowe. Mają takie samo podejście do spółki i akceptują strategię jej rozwoju. Kęty wcale nie potrzebują inwestora branżowego. Mogą rozwijać się samodzielnie. W 2000 r. pojawiały się opinie, że sobie nie poradzimy. Zarząd nawet zaczął poszukiwać partnera. Z rozmów nic jednak nie wyszło - może i dobrze. Kęty są silne. Przy słabym stanie gospodarki w Polsce i na świecie zwiększamy przecież sprzedaż i zysk oraz eksport. To o czymś świadczy. Sami możemy walczyć o pozycję lidera w naszej części Europy.
Około 60% akcji Kęt znajduje się w wolnym obrocie. Inwestor branżowy może ogłosić wezwanie, skupić znaczą część akcji i przejąć kontrolę nad spółką. Czy ten scenariusz jest możliwy, takie wrogie przejęcie?
Teoretycznie jest to możliwe, ale mało prawdopodobne. Potencjalny inwestor musi rozmawiać z zarządem, zobaczyć spółkę, dokonać jej analizy. Kęty, jako spółka publiczna, od razu o takich negocjacjach poinformują wszystkich akcjonariuszy. Ponadto nie ma wrogich przejęć w przemyśle aluminiowym, zwłaszcza gdy chodzi o duże firmy. Małą spółkę wartą kilkadziesiąt milionów złotych można łatwo kupić. Ale nie nas. Wartość rynkowa Kęt wynosi obecnie około 500 mln zł. Trzeba też odpowiedzieć sobie na pytanie, jaką cenę zaakceptują inwestorzy finansowi, którzy płacili za nasze akcje po 44 zł. Na pewno znacznie wyższą od obecnego kursu, ponieważ spółka jest ciągle niedowartościowana - prognoza wskaźnika P/E na 2003 r. to około 8,3, a to moim zdaniem bardzo mało.