Reklama

Spółki zaplątane w sieci

Restrukturyzacja finansowa, redukcja kosztów i wypracowanie dodatniego wyniku EBITDA to cele internetowych firm na 2003 rok. Giełdowe spółki, które na fali wirtualnego boomu wydały na sieciowe przedsięwzięcia setki milionów złotych, nie zamierzają ich dłużej finansować. Nie mogąc ich sprzedać - coraz częściej "ukrywają" nietrafione inwestycje w grupach kapitałowych.

Publikacja: 01.02.2003 08:47

Od szczytu internetowej hossy minęły już niemal trzy lata, które miały być - a nie były - okresem burzliwego rozwoju internetowego handlu i reklamy. Wbrew przewidywaniom analityków, wartość rynków nie przyrastała rocznie o 300% (tak prognozowało w 2000 r. nieistniejące już biuro Wood & Company). Większość internetowych projektów, które miały być chlubą portfeli giełdowych spółek, nie stanowi już trzonu biznesowej strategii. Części, z powodu wysokich kosztów, zaniechano. Część oszczędzono i czekają obecnie na lepsze czasy, a ponieważ nadal przynoszą straty, ukryto je w grupach kapitałowych, tak aby nie były widoczne w sprawozdaniach finansowych. Właściciele największych polskich portali liczą jednak na ich rentowność. To właśnie 2003 rok ma być pod tym względem przełomowy.

Koniec znaczących inwestycji

Inwestycje w internet były i nadal są domeną przedsiębiorstw medialnych i informatycznych. Zarówno firmy doradcze z wielkiej piątki, jak i mniejsze agencje konsultingowe, właśnie im od początku przypisywały specyficzne know-how wykorzystania nowego kanału komunikacji. Taką argumentację podzielali także sami zainteresowani.

ComputerLand, Optimus, Prokom, a potem Agora i Grupa ITI włączyły projekty tak zwanej "nowej ekonomii" do swojej strategii i przeznaczyły na ich rozwój setki milionów złotych. O skali tych wydatków świadczyć może fakt, że 50 mln zł, które wydała Agora na internetowe projekty w ciągu dwóch lat, określano wtedy jako "ostrożną" inwestycję.

W 2000 roku wydawca "Gazety" przeznaczył na Projekt Internet 23,1 mln zł. Zatrudniono przy nim 80 osób, a efektem finalnym ich pracy jest portal gazeta.pl. W tym samym roku Agora weszła w spółkę z innym giełdowym blue chipem - ComputerLandem. Za 15 mln zł partnerzy objęli akcje pasażu internetowych sklepów nazwanego Vendi.pl. W kolejnym roku Projekt Internet Agory pochłonął dalsze 24 mln zł.

Reklama
Reklama

Był to ostatni rok dużych wydatków na nowe medium i początek zmian właścicielskich w najkosztowniejszych internetowych firmach. Wprawdzie Grupa ITI już w 2002 roku kupiła za rekordową sumę blisko 600 mln zł akcje Grupy Onet, kontrolującej portal Onet.pl, była to jednak konsekwencja umowy z BRE Bankiem z lat poprzednich.

W połowie 2001 roku rynek już wiedział, że ani wartość rynku reklamy w sieci, ani wirtualnego handlu nie są nawet w połowie zbieżne z wcześniej publikowanymi prognozami. W spółkach rozpoczęto prace porządkujące portfele inwestycyjne. Zawiązano pierwsze rezerwy.

Pasaż Agory i ComputerLandu nie miał szans na dynamiczny rozwój. Na koniec 2001 roku Agora odpisała 100% wartości Vendi.pl. Ostatecznie, udziały w zarządzającej pasażem firmie partnerzy sprzedali za 1,2 mln zł kontrolowanej przez Agorę spółce City Magazine, wydawcy bezpłatnego magazynu kulturalnego. Potem nierentowne City straciło status osobnego podmiotu gospodarczego i trafiło tam, gdzie od początku umieszczono portal gazeta.pl - do rozbudowanych struktur Agory. Sposób na ukrycie nieudanych inwestycji prasowego wydawcy podchwycili z czasem i inni inwestorzy.

Wymuszona zmiana strategii

Działalność internetową stopniowo wygaszają lub spychają na dalszy plan niemal wszystkie giełdowe spółki. Od tego roku na wyniki Softbanku nie powinna mieć już wpływu spółka FinFin, właściciel serwisu Expander.pl, który kiedyś miał być sieciowym pośrednikiem w sprzedaży usług finansowych. Na początku 2002 r. przy zachowaniu podstawowej działalności zrezygnowano z internetowego kanału sprzedaży na rzecz tradycyjnego. Niemal całkowicie zrezygnowano również z części portalu, która konkurowała z ekonomicznymi agencjami prasowymi i swojego czasu zatrudniała stosunkowo liczną grupę własnych dziennikarzy. W sprawozdaniu za III kwartał 2002 roku giełdowy integrator odpisał wartość udziałów w FinFin w wysokości 27,9 mln zł. W najbliższych dniach zarząd Softbanku zamierza sprzedać firmę inwestorowi zewnętrznemu. - W przyszłości nie zamierzamy inwestować w spółki internetowe - mówi Piotr JeleńsDo giełdowej spółki należało również 6 podmiotów świadczących usługi dostępu do internetu. Zostały one połączone w firmę Net2Net, a później sprzedane duńskiej grupie telekomunikacyjnej TDC. Mimo że udziały sprzedane zostały poniżej kosztów nabycia, przedstawiciele Softbanku operacji nie traktują jako porażki. - Sprzedaż 49-proc. pakietu za 69,5 mln zł w gotówce to sukces przy obecnym stanie rynku - uważa P. Jeleński.

Na początku ubiegłego roku finansowania internetowych spółek zaprzestał ComputerLand. eCard i StalPortal to dwa ostatnie z czterech projektów, które ma do tej pory w portfelu. W pierwszej połowie 2002 r. integrator pozbył się za 1 zł wszystkich udziałów w serwisie farmaceutycznym Clinika.pl (kupiła je Polska Grupa Farmaceutyczna), a 50% Centrum Handlu Internetowego (CHI) sprzedał za 640 tys. zł jednej ze spółek Agory. Niedawno (również za 1 zł) giełdowa firma sprzedała część akcji StalPortalu i dysponuje już tylko mniejszościowym pakietem akcji tej firmy (49,71%), co pozwala nie konsolidować jej wyników w sprawozdaniach. - Sprzedaż udziałów w tych spółkach była konsekwencją strategii zakładającej wstrzymanie dalszego finansowania przedsięwzięć związanych z internetem - wyjaśnia Michał Michalski, rzecznik ComputerLandu.

Reklama
Reklama

Akcjonariusze czekają

na efekty

W internetowe spółki w latach 2001-2002 ComputerLand zainwestował 16 mln zł. Wcześniej, w pierwszej połowie 2000 r., 2,4 mln zł przeznaczono na zakup 60% akcji eCard, spółki autoryzującej transakcje zawierane przez konsumentów w sklepach internetowych. W sumie na jej rozwój giełdowa firma wydała 4,8 mln zł. Pod względem tempa rozwoju i realizacji przyjętych założeń jest to najlepszy projekt ComputerLandu. - Pięciokrotny wzrost obrotów w stosunku do 2001 roku to wynik bardzo dobry, zważywszy na sytuację gospodarczą kraju i głosy o kłopotach w branży e-commerce. eCard zautoryzował w 2002 roku transakcje o wartości ponad 20 milionów złotych. Udział w rynku spółki pod względem obrotów wynosi ok. 80%. W tej chwili firma autoryzuje transakcje w 311 z 700 polskich sklepów internetowych - relacjonuje M. Michalski.

Pozytywnie oceniają swoje zaangażowanie w internetowe portale ComArch i Grupa ITI. - Inwestycję w Interię oceniamy pozytywnie ze względu na to, że jest to jeden z nielicznych podmiotów na polskim rynku internetowym, które mają szansę przynosić zyski - mówi Rafał Chwast, członek zarządu ComArchu.

Podobne podejście prezentuje zarząd Grupy Onet, zależnej od Grupy ITI spółki, która w 75% kontroluje portal Onet.pl. Według zarządu Grupy Onet, Onet.pl cały ubiegły rok zakończył dodatnim EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) i podobnie zapowiada się bieżący rok. Zdaniem Pawła Kosmali, prezesa Grupy Onet, ocena inwestycji to przede wszystkim kwestia wiary w internetową przepowiednię. - Onet jest największym polskim portalem i raczej umacnia tę pozycję, niż ją traci. Jeśli więc w dłuższym horyzoncie czasowym biznesowy model firmy potwierdzi się (a ze świata płynie na to coraz więcej dowodów), to w Polsce Onet będzie największym beneficjentem tego trendu - uważa P. Kosmala.

Również większościowy akcjonariusz Wirtualnej Polski pozytywnie ocenia jej rozwój. - Zakup udziałów w Wirtualnej Polsce jest jak kontrakt z bardzo dobrym napastnikiem. Potrzebowaliśmy na tej pozycji silnego gracza, WP spełniła nasze oczekiwania, bo ma najlepszy zespół na tym rynku - mówi Yann Gontard, prezes zarządu TP Internet. - Telekomunikacja Polska ma coraz lepszą ofertę internetową, ale by pozyskać użytkowników nie wystarczy zaproponować im dostęp. Potrzebna jest ciekawa, dobrze zredagowana treść, która zatrzyma internautę w sieci. Tego oczekujemy od Wirtualnej Polski. W zamian oferujemy warunki do rozwoju. Wyniki WP w 2002 roku są lepsze, niż oczekiwaliśmy, a to dopiero początek naszej synergii - dodaje prezes Gontard.Jak informuje zarząd WP, przychody gotówkowe portalu wzrosły w ubiegłym roku o 186% w stosunku do 2001 r. Wpływy ze sprzedaży powierzchni reklamowej stanowią obecnie około 50% wszystkich przychodów. Portal oferuje rozwiązania biznesowe dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz internetowe rozwiązania informatyczne dla największych domów maklerskich w Polsce czy instytucji rządowych. Ze sprzedaży rozwiązań przygotowanych z myślą o potrzebach konkretnego klienta oraz handlu w sieci WP.pl uzyskuje ok. 20% przychodów. Pozostałe wpływy generuje sprzedaż płatnego kontentu i usług. - Wyniki finansowe WP są coraz lepsze. W 2004 roku planujemy uzyskanie pozytywnego wyniku EBITDA - informuje Marek Borzestowski, prezes WP.

Reklama
Reklama

Rynek platform

transakcyjnych

też rósł zbyt wolno

StalPortal, internetowa giełda stali, kosztował ComputerLand blisko 2 mln zł. Platforma ruszyła w sierpniu 2001 roku i miała rozwijać się skokowo. Według zapowiedzi zarządu i akcjonariuszy sprzed dwóch lat, w 2002 roku serwis miał wypracować 4 mln zł przychodów i zysk operacyjny. Inwestycja miała zwrócić się w końcu 2003 r. Jak jednak wynika z nieoficjalnych informacji, prognozę sprzedaży spółce udało się zrealizować zaledwie w 10%. Wprawdzie na koniec ubiegłego roku za pośrednictwem StalPortalu zrealizowano obrót w wysokości 3,5 mln zł, ale przychód dla spółki z tytułu prowizji od transakcji już tylko nieco powyżej 400 tys. zł. Wprawdzie w ostatnich miesiącach platforma odnotowała dodatni EBITDA, to jednak był to głównie efekt znacznych cięć kosztów.

- Plan zakłada utrzymanie niskich kosztów i rozszerzenie działalności pozainternetowej. Chcemy też zwiększyć liczbę firm korzystających z portalu i zawartych w nim informacji za opłaty abonamentowe. Na razie nie zakładamy wzrostu liczby zawieranych przez portal transakcji, gdyż nie jest to akceptowane przez rozregulowany, cierpiący na brak gotówki rynek wyrobów hutniczych - wyjaśnia Joachim Piecha, prezes StalPortalu. Oprócz podstawowej działalności, czyli obsługi transakcji na rynku stali, w statucie spółki widnieją także pośrednictwo i doradztwo handlowe, a także usługi transportowe, konsultingowe, finansowanie i ubezpieczanie transakcji.

Reklama
Reklama

Problemy StalPortalu dotyczą wszystkich platform transakcyjnych dla branży metalowej. Założenia z 2000 roku, według których w ciągu 5 lat 40% handlu w tym sektorze może zostać przeniesione do internetu, okazały się zbyt optymistyczne.

Jednym z największych konkurentów StalPortalu jest ce-market.com, spółka Prokomu i Impexmetalu. I półrocze ub.r. zamknęła 880 tys. zł przychodów i 2 mln zł straty netto. - Znaczące ograniczenie kosztów operacyjnych w drugiej połowie 2002 roku oraz wzrost przychodów od nowych klientów pozyskanych w IV kwartale pozwolą osiągnąć po raz pierwszy dodatni wynik na poziomie EBITDA w pierwszym kwartale tego roku - zapowiada Aleksander Wlezień, prezes ce-market.com. Wyniki zarządzanej przez niego firmy wyróżniają się na plus na tle konkurencji. Po pierwszych sześciu miesiącach 2002 r. Marketplanet, platforma Telekomunikacji Polskiej, przy 1,4 mln zł przychodów odnotowała 6,84 mln zł straty netto. Xtrade, spółka Optimusa i BRE Banku (jej akcjonariuszem jest również GPW) przy 1,37 mln zł przychodów straciła 5,8 mln zł.

Internet nadal obniża

zyski właścicieli

Spełniły się prognozy analityków CA IB, którzy w 2001 roku przewidywali, że spośród niemal 10 różnej wielkości portali horyzontalnych istotną rolę, mierzoną liczbą wizyt użytkowników odgrywać będą cztery: Onet.pl (obecnie w grupie ITI), Wirtualna Polska (akcjonariuszami portalu są TP Internet i Prokom Internet), Interia.pl i Gazeta.pl (Agora). Wszystkie mają za sobą znaczących akcjonariuszy - w większości kluczowych graczy na rynku mediów w Polsce (wyjątkiem jest Wirtualna Polska, która pośrednio należy do Telekomunikacji Polskiej).Korzyści wynikające z przynależności portali do medialnych grup nie sposób przecenić (wykorzystanie archiwów, wspólne kampanie marketingowe i projekty reklamowe), a internetowa hossa nauczyła inwestorów, czym są "efekty synergii". Mimo że korzyści są wymierne, to żaden z portali nie jest rentowny, a dwa z nich w zauważalny sposób obniżają wyniki głównego akcjonariusza. W 2001 roku internetowa część obniżyła zysk Agory o 22 mln zł. Nie wiadomo jeszcze, jak silnie zaważy na wyniku za cały 2002 roku, ale po III kwartale ubiegłego roku obniżyła skonsolidowany wynik Agory o 14,7 mln zł.

Reklama
Reklama

- W czasie boomu internetowego, kiedy wszyscy inwestowali wielkie kwoty w internet, zarzucano nam zbyt dużą ostrożność w tym zakresie. Teraz, kiedy spółki wycofują się z internetu, utrzymujemy umiarkowane inwestycje w ten projekt - uważa Anna Borys--Karwacka, rzecznik Agory. - Chcemy go utrzymać z dwóch powodów. Po pierwsze, w oparciu o portal internetowy zbudowaliśmy system, który usprawnia proces redakcyjny. Dzięki niemu materiały redakcyjne są automatycznie przekazywane do gazety, gazety on-line i portalu internetowego. Automatyzacja tych procesów ogranicza koszty. Po drugie, jesteśmy przekonani, że internet jest ważnym medium i, choć nie wiemy, w jaki sposób zmieni się rynek internetowy, uważamy, że warto, aby spółka medialna była na nim obecna - wyjaśnia A. Borys-Karwacka.

Giełdowy ComArch zainwestował w krakowski portal Interia.pl 10 mln zł. Zanim spółka trafiła na GPW integrator wspierał serwis finansowo, udzielając mu pożyczek. Do tej chwili wszystkie zostały już spłacone. W 2002 roku, z powodu spadku wyceny rynkowej akcji Interii, giełdowa spółka zmuszona była do utworzenia 3,2 mln zł rezerwy. - Obecny kurs akcji umożliwia rozwiązanie części tej kwoty - zaznacza R. Chwast. ComArch nie rozważa obecnie dofinansowania portalu ani też wspierania Interii w inny sposób. Krakowski portal dysponuje nadal środkami pozyskanymi z oferty publicznej, a w tym roku planuje osiągnąć próg rentowności.

Udział w stratach internetowych firm obniża również zyski Prokomu. Spółka poinformowała o tym w komentarzu do skonsolidowanego sprawozdania za III kwartał ubiegłego roku. Nie wyszczególniono jednak, w jakim stopniu skupione w Prokom Internet projekty obniżyły wynik netto integratora.

Poland.com jest rentowny!

Nie istnieje już dawny portal Poland.com, który w internetowej hossie wyceniano na 30 mln USD. Przejęcie portalu przez Elektrim negocjowano bardzo długo (holding kupił w końcu 75% akcji za 24 mln zł). Ostatecznie serwis trafił jednak w ręce osób nim zarządzających, którym Elektrim i MCI odsprzedali swoje pakiety za 100 tys. zł. Obecnie domena poland.com należy do osób nie związanych z MCI. - Współczesny poland.com to zupełnie nowy projekt w ramach spółki Poland Gateway, która rozpoczęła budowę tzw. bramy internetowej "na styku" Polska-Świat - opowiada Piotr Śnieżek, obecnie prezes Poland Gateway Ltd (kiedyś związany z Internet Technologies Polska). Nowy poland.com adresowany jest do obcokrajowców i stawia sobie za zadanie popularyzację turystyki przyjazdowej do Polski oraz budowę miejsca kontaktu dla biznesu i szeroko rozumianej promocji polskiego eksportu. - Nasz serwis ma w tej chwili oglądalność na poziomie 2 mln odsłon miesięcznie, generowanych przez kilkaset tysięcy odwiedzających nas głównie z USA, Kanady, Niemiec, Wielkiej Brytanii. Portal już w tej chwili jest przedsięwzięciem samofinansującym się. Źródła przychodów to sprzedaż biletów lotniczych, miejsc w hotelach, reklama i pośrednictwo biznesowe - wyjaśnia P. Śnieżek.

Reklama
Reklama

Oznacza to, że przedsiębiorcom z Wrocławia udało się to, o co walczą wszystkie internetowe spółki, na przykład te z portfela giełdowego funduszu MCI.Znikły z sieci

Ostatecznym krokiem, na jaki decydują się właściciele kosztownych internetowych spółek, jest wyłączenie ich serwerów. Oprócz nierentownej sprzedaży akcji Poland.com, MCI Management sprzedał (również ze stratą ok. 1 mln zł) papiery spółki Cubeteam. Jej stron www na próżno szukać teraz w sieci. W internecie nie można już też skorzystać z medycznego wortalu Lekarze.pl, którego właścicielem był Apexim. Spółka (obecnie w upadłości) nigdy nie ujawniła, ile przeznaczyła na jego budowę. Miał on stanowić konkurencję dla przygotowywanych w tym czasie przez ComputerLand i Prosper serwisów: Clinika.pl i pfm.pl. Przygotowania do uruchomienia serwisu Apeksimu trwały długo, a termin debiutu w sieci przekładano (podobnie zresztą było w przypadku konkurencji). W końcu ruszył z rocznym opóźnieniem w październiku 2001 roku. Latem ubiegłego roku giełdowa spółka przeniosła prawa majątkowe do wortalu na dwie osoby fizyczne. Teraz pod adresem www.lekarze.pl można znaleźć jedynie informację, że domena należy do firmy mr.Computer.

Podobnie zakończyła się działalność dwóch utworzonych przez Boryszew serwisów tematycznych, których budowa pochłonęła co najmniej 1 mln zł. Inicjatorem ich stworzenia był główny udziałowiec Boryszewa, prywatny inwestor Roman Karkosik.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama