Amerykański urząd podatkowy (IRS) zakwestionował sposób, w jaki Seagram opłacił zobowiązania po sprzedaży w 1995 r. 156 milionów akcji koncernu chemicznego DuPont. Francuzi prawdopodobnie teraz będą musieli zapłacić podatek w wysokości 1,5 mld USD plus zaległe odsetki za okres 1995-2003 r. w wysokości ok. 1,2 mld USD, co łącznie daje niebagatelną kwotę ok. 2,7 mld USD. Vivendi zapowiedział, że w razie potrzeby dysponuje odpowiednimi rezerwami, aby rozliczyć się z fiskusem, ale będzie czekał do ostatecznego wyjaśnienia sprawy.
Sprawa podatku w USA nie pojawiła się w dobrym momencie dla francuskiej firmy, która w 2000 r. przejęła rozrywkowe aktywa firmy Seagram (m.in. studio filmowe Universal Pictures). Prezes Vivendi Jean-Rene Fourtou, który w ub.r. zastąpił na stanowisku Jean-Marie Messiera, czyni właśnie starania, aby pozbyć się aktywów rozrywkowych w Stanach Zjednoczonych. Taka operacja pomogłaby podreperować sytuację finansową francuskiej spół-ki. W ub.r. zanotowała ona największą w historii tamtejszego rynku roczną stratę (ponad 20 mld euro). Jej zadłużenie wynosi obecnie 12,3 mld euro, a prezes Fourtou nie ukrywa, że priorytetem dla niego jest właśnie redukcja zobowiązań.
- Informacja o zaległościach podatkowych Vivendi zaskoczyła mnie i nie jest to chyba też dobra wiadomość dla potencjalnych chętnych do kupna amerykańskich aktywów - powiedział Bloombergowi Bert-Jan de Ruiter, analityk z holenderskiego Effectenbank Stroeve.
Problemy z amerykańskim fiskusem odbiły się niekorzystnie na notowaniach Vivendi. Pomimo że wczoraj na światowych giełdach przeważały wyraźne zwyżki, kurs akcji francuskiego potentata medialnego obniżył się już na początku sesji w Paryżu aż o 3,5%. W ciągu ostatniego roku papiery te zostały przecenione o 20%.
Vivendi w Polsce