Reklama

Tysiące stanowisk do obsadzenia

Z Andrzejem Olechowskim, autorem koncepcji powołania Nafty Polskiej, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 26.04.2003 09:53

Kiedy opracował Pan strategię restrukturyzacji i prywatyzacji sektora naftowego w Polsce?

W 1993 roku.

Był Pan jedynym autorem, czy tylko jednym ze współtwórców projektu?

Byłem autorem rozwiązań biznesowych. Przy ich opracowywaniu korzystałem z porad wielu ekspertów, inżynierów i doradców.

Projekt nie został jednak wdrożony. Jak Pan ocenia skutki wprowadzenia zupełnie innych rozwiązań w sektorze paliwowym?

Reklama
Reklama

W moim projekcie miał powstać polski operator, posiadający udziały w całym sektorze paliwowym. Miał on być w stu procentach własnością polskich akcjonariuszy, w tym w 40 procentach drobnych inwestorów. Obecny PKN Orlen i Nafta Polska to kompletnie inne twory. Druga ważna różnica, to fakt, że w mojej koncepcji cały sektor miał być sprywatyzowany przed 2000 rokiem. Teraz mamy do czynienia ze skutkami zaniedbań w tej branży, a także brakiem woli politycznej do zrealizowania ciekawych pomysłów. Natknąłem się już na wiele trupów przedsiębiorstw, które upadły lub stoją na krawędzi bankructwa tylko dlatego, że jakaś grupa osób prowadziła politykę korzystną wyłącznie dla siebie. Opinia publiczna często sądzi osoby, które chcą przeprowadzić prywatyzację. Moim zdaniem znacznie większe szkody polskiej gospodarce wyrządziły osoby, które hamowały prywatyzację.

Skąd wynika wieloletnie opóźnienie w prywatyzacji sektora naftowego?

To proste. Ludzie władzy, obojętnie, czy reprezentują lewą, czy prawą stronę, dążą do utrzymania sfery wpływów, swego imperium.

Próbował Pan kiedyś policzyć, ile osób pracuje w sektorze naftowym dzięki znajomościom politycznym?

Oceniam to na kilka tysięcy osób. To jest prawdziwe imperium. Nie chodzi bowiem tylko o obsadzenie kluczowych stanowisk w największych firmach operujących na polskim rynku paliwowym, ale o władzę nad setkami spółek zależnych.

Czy firmy paliwowe mogą dużo wynegocjować od spółek z nimi współpracujących?

Reklama
Reklama

Na dużej części z nich mogą wymusić praktycznie wszystko, czego chcą.

Przecież można skontrolować przepływ pieniędzy w spółkach paliwowych, zanalizować opłacalność kontraktów i rzetelność przetargów...

Przepływ pieniędzy w biznesie naftowym jest, moim zdaniem, nie do opanowania przez żadną kontrolę. Przepływ środków finansowych jest nieprzejrzysty.

Czy Skarb Państwa traci na opóźnianiu procesu prywatyzacji sektora naftowego?

Zdecydowanie tak. Państwo powinno inwestować w te obszary, gdzie sektor prywatny nie chce. Chodzi mi np. o infrastrukturę. W przypadku firm paliwowych tak duży udział państwa nie jest potrzebny. To są zamrożone pieniądze, które już dawno można było wykorzystać np. na budowę autostrad.

Czy jest Pan zwolennikiem połączenia Rafinerii Gdańskiej z PKN Orlen?

Reklama
Reklama

Nie. Jako konsument uważam, że w Polsce powinny istnieć dwa centra produkcyjne i handlowe. Doprowadziłoby to do spadku cen paliw w centrum Polski.

Dlaczego płacimy więcej za benzynę w centrum Polski?

Właśnie z tego powodu, że PKN Orlen jest monopolistą na tym terenie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama