Resort gospodarki przekazał stronie amerykańskiej listę 232 polskich firm, które chcą wziąć udział w powojennej odbudowie Iraku. Nie oznacza to jednak, że kolejne przedsiębiorstwa nie mogą zgłaszać swoich ofert. Obecnie przyjmuje je w Polsce tylko Krajowa Izba Gospodarcza. Wcześniej zdarzało się bowiem, że firmy wysyłały swoje zgłoszenia jednocześnie do ministerstwa gospodarki i do KIG. W efekcie powstawał bałagan, gdyż większość firm widniała na obu listach. Łącznie z nowymi zgłoszeniami KIG dysponuje obecnie danymi prawie 600 firm, które chcą jechać do Iraku.

Przekazana Amerykanom lista zawiera przede wszystkim przedsiębiorstwa z branży budowlanej, które w początkowym okresie odbudowy Iraku będą miały największe szanse na uzyskanie kontraktów w rejonie Zatoki Perskiej. Jednak do tej pory jeszcze żadne polskie przedsiębiorstwo nie podpisało umowy na jakiekolwiek prace. - Jest jeszcze na to za wcześnie. Amerykanie nie wyłonili jeszcze wszystkich kontraktorów, czyli firm, które będą dobierały sobie podwykonawców na roboty w Iraku. Dopiero gdy to się stanie, możemy liczyć na zawieranie umów z podwykonawcami - powiedziano nam w zespole resortu gospodarki, zajmującym się obsługą firm zainteresowanych odbudową Iraku. Przedstawiciele tego zespołu podkreślają, że polskie przedsiębiorstwa nie powinny ograniczać się do złożenia swojej oferty tylko w Polsce, ale przesłać ją także do Stanów Zjednoczonych. Odpowiednie adresy można znaleźć na stronie http://www.usaid.gov/iraq/activities.html.